czarnków.INFO
czarnków.INFO Czarnkow.INFO   |   Czarnkowskie Strony WWW   |   Czarnkow.pl
czarnków.INFO
64-700 Czarnków, ul. Kościuszki 60, tel. (067) 255-26-51, fax. (067) 255-25-28
 
Imprezy 2001
Oferta KULTURALNA
Kino ŚWIATOWID
Nadnoteckie ECHA
Dyskusyjny Klub Filmowy
Biblioteka
Muzeum
Grupy przy MCK
Sekcja rowerowa
Atrakcje
Nasz E-Mail

Archiwum
 
Archiwum

GORĄCE SERCA W ZIMNY DZIEŃ


22 grudnia na ulicach Czarnkowa pojawiły się "dziewczynki z zapałkami". Dziewiąta edycja tej charytatywnej akcji po raz kolejny udowodniła, że można liczyć na ludzką życzliwość, zrozumienie i wielkie serce.
Akcja już na dobre zagościła w Czarnkowie i niezmiennie, każdego roku, dostarcza wiele radości, zarówno organizatorom, uczestnikom jak i obdarowanym. Scenariusz "Urodzaju" od samego początku jest niezmienny. Wzorem literackiej bohaterki z baśni Andersena dziewczynki na ulicach Czarnkowa sprzedają zapałki, a cały w ten sposób uzyskany dochód przeznaczają na zakup słodkich prezentów dla dzieci bardziej potrzebujących. "Urodzaj na dziewczynki z zapałkami" rozpoczął się o punktualnie o godzinie 12.00. Na Palcu Wolności zjawiło się 60 sympatycznych, uśmiechniętych i radosnych "dziewczynek z zapałkami", które po wspólnej fotografii ruszyły na ulice Czarnkowa nakłaniając mieszkańców do kupna choćby jednego pudełka. Akcja trwał do godziny 17.30 i przez cały ten czas w centrum Czarnkowa rozbrzmiewały kolędy, pachniało herbatą z cytryną, Gwiazdor przechodniom rozdawał słodkie prezenty a zziębnięci przechodnie mogli się rozgrzać przy buchającym koksowniku. Wśród kolędujących znalazły się sympatyczne flecistki ze szkoły podstawowej w Gębicach i rodzeństwo Woźniaków z Czarnkowa. Natomiast późnym popołudniem Plac Wolności rozbrzmiewał kolędami w wykonaniu Czarnkowskiej Orkiestry Dętej. Mimo przedświątecznego pośpiechu i zabiegania nie zabrakło życzliwych ludzi, którzy chętnie się zatrzymywali i kupowali zapałki. Zrozumienie potrzeby pomagania innym dało, po raz kolejny, niebywałe rezultaty. Za zebrane pieniądze - 5.557,19 zł - przygotowano 160 paczek, które jeszcze w tym samym dniu trafiły do dzieci. Ten dzień w Czarnkowie zawsze dostarcza wielu wzruszeń i pięknych chwil: jak zwykle znalazły się osoby, które przekazały organizatorom pluszowe zabawki, aby obdarować nimi potrzebujące dzieci. Wielu kierowców podróżując przez nasze miasto i czekając na zielone światło otwierało okna i prosiło o jedno pudełko zapałek. Dlatego właśnie czarnkowska akcja przywraca wiarę w cud Bożego Narodzenia i pozwala z radością i nadzieją oczekiwać pierwszej gwiazdki w wigilijny wieczór. Wszystkim, którzy zatrzymali się kupując zapałki, radosnym dziewczynkom z zapałkami, dyrektorowi gimnazjum, Straży Miejskiej, pracownikom Miejskiego Centrum Kultury, wszystkim za wielkie serce w niesieniu pomocy bardzo dziękujemy w imieniu wszystkich obdarowanych. Szczególne zaś podziękowania kierujemy do dyrekcji oraz pracowników Zakładów Przemysłu Zapałczanego "POLMATCH" w Sianowie za bezpłatne przekazanie zapałek.
pz




KONCERT ROCKOWY


W dniu 9 grudnia na sali towarzyskiej Czarnkowskiego Domu Kultury odbył sie koncert rockowy, w którym udział wzięły poznańskie zespoły Animatism i Infra.








KONKURS ROZSTRZYGNIĘTY

Z okazji 35 rocznicy śmierci Janiny Porazińskiej (poetki, autorki baśni dla najmłodszych takich jak Szewczyk Dratewka, Kozucha Kłamczucha czy Baśń o dwunastu miesiącach) Oddział dla dzieci Miejskiej Biblioteki Publicznej ogłosił konkurs plastyczny dla przedszkolaków i uczniów klas 1 - 3 Szkoły Podstawowej.
Dzieci musiały zapoznać się z twórczością Janiny Porazińskiej, której w bibliotece nie brakuje, a następnie wykonać ilustracje do utworów według własnego projektu.
Jak wszystkim zapewne wiadomo rysowanie jest ulubioną formą zabawy i spędzania wolnego czasu przez naszych milusińskich dlatego nie zdziwiła nikogo ilość nadesłanych prac.
Przedszkolaki i uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Czarnkowie wykonały blisko 80 ilustracji z czego komisja nagrodziła 4.
Chcąc zachęcić także dzieci starsze do czytania Porazińskiej biblioteka przygotowała quiz dla dzieci z klas 4-6 Szkoły Podstawowej. Udział wzięło 12 grup, które drogą losową odpowiadały na zadane pytania z twórczości autorki. Szczęście dopisało trzem grupom, które udzieliły niemal wszystkich poprawnych odpowiedzi. Wszyscy laureaci otrzymali nagrody książkowe.
bib







SALON WIELKOPOLSKI 2006


Już po raz piąty w Czarnkowie został zorganizowany Ogólnopolski Konkurs Plastyczny "Salon Wielkopolski". Inicjatorami tego kulturalnego wydarzenia jest Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie oraz Zarząd Krajowy Związku Artystów Plastyków w Pile, a patronuje jej od początku Marszałek Województwa Wielkopolskiego, burmistrz Czarnkowa i starosta powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego.

Głównym celem "Salonu" jest ponadlokalna integracja środowisk plastycznych, przegląd ich dorobku artystycznego oraz wymiana doświadczeń organizacyjnych i merytorycznych. Salon ma charakter konkursu promującego najlepszych artystów sztuk plastycznych. Z roku na rok rośnie zainteresowanie tym artystycznym przedsięwzięciem i mimo przymiotnika "Wielkopolski" już dawno uzyskał charakter imprezy ogólnopolskiej. Na tegoroczną edycję wpłynęło 140 prac, 47 autorów m.in. z Poznania, Łodzi, Katowic, Bydgoszczy, Zielonej Góry, Koszalina, Piły i Wałcza. Nie zabrakło także prac naszych lokalnych twórców. Jury, które zebrało się w CzDK w dniu 21 października pod przewodnictwem prorektora Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu prof. Marcina Berdyszaka, oceniło wszystkie zgłoszone dzieła i wytypowało na "Salon Wielkopolski 2006" 77 prac 32 twórców. Grand Prix Salonu - Nagrodę Marszałka Województwa, zdobyła Magdalena Hoffmann z Poznania za pracę "W Orłowie 1999". Nagroda Starosty Czarnkowsko - Trzcianeckiego przypadła Krystynie Szczypkowskiej z Łodzi za obraz "Portret Dagry", Barbara Aleksanderska z Zielonej Góry zdobyła nagrodę Burmistrza Miasta za gobelinem "W poszukiwaniu zagubionej drogi", a nagroda Miejskiego Centrum Kultury przypadła Bożenie Gradek z Trzcianki za pracę "Portret w czerwieni". Nagrody rzeczowe i wyróżnienia jury przyznało: Danucie Dagry Grabowskiej z Laskowa, Grażynie Rębarz z Jędrzejewa, Bożenie Czerskiej z Lublina, Wandzie Gostyńskiej z Poznania i Edwardowi Szutterowi z Lubkowa. Wśród wyróżnionych znaleźli się także artyści z powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego. Z miejscowego Oddziału Związku Artystów Plastyków na wystawę zakwalifikowano prace: Grażyny Rębarz, Bożeny Gradek, Danuty Szymaś i Witolda Grześkowiaka.
Otwarcie wystawy pokonkursowej oraz wręczenie nagród, odbyło się w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej w piątek, 24 listopada. Zaprezentowano tam wszystkie zakwalifikowane i nagrodzone prace, a w otwarciu wystawy uczestniczyli autorzy prac oraz liczne grono miłośników sztuki, wśród których nie zabrakło fundatorów nagród. Laureatka tegorocznego Grand Prix Magdalena Hoffmann z Poznania, nie kryła zadowolenia. Jestem ogromnie zadowolona i wzruszona - mówiła. Po raz pierwszy wystawiałam swoje prace w Czarnkowie i od razu taki sukces. Poza tym ta ciepła atmosfera panująca w Czarnkowie, po prostu mnie rozbraja. Z pewnością podczas następnych edycji "Salonu", będę wystawiała tu swoje prace. Jeszcze raz chciałam wszystkim podziękować za tak miłe i ciepłe przyjęcie. Wśród gości byli również artyści, których prace w tym roku nie zostały nagrodzone. Wszyscy jednak zgodnie podkreślali, że atmosfera "Salonu Wielkopolskiego" w Czarnkowie jest niepowtarzalna i już deklarowali swój udział w kolejnych wystawach. Cieszy fakt, że "Salon Wielkopolski" stał się ponadregionalnym wydarzeniem kulturalnym i z roku na rok zatacza coraz szersze kręgi.
pz, mar
















HALLOWEENROCK


3 listopada w Czarnkowskim Domu Kultury odbył sie koncert pt. "HalloweenRock"

Zagrali:
Bajzlhaus - Czarnków
Infernus - Krajenka
Modus Operandi - Czarnków
Orchid - Poznań
Regiment - Złotów


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Plakat



ZADUSZKI JAZZOWE


Tradycją Czarnkowskiego Domu Kultury stały się koncerty w przededniu Wszystkich Świętych. Zaduszkowe granie to zazwyczaj spotkania z muzyką duszy, ze sceny więc płynie jazz. To także czas, aby na chwilę przystanąć, zatrzymać, pomyśleć i zadumać się nad upływającym życiem. Aura listopadowego święta sprzyja wielu refleksjom, o które coraz trudniej w naszym życiu.

29 października w ramach "Zaduszek Jazzowych" na scenie Czarnkowskiego Domu Kultury zaprezentowała się Anna Nova z zespołem. Anna Nova urodziła się w Poznaniu - tam mieszkała przez trzynaście lat i tam rozpoczęła naukę. Kształciła się w Podstawowej Szkole Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego. Ukończyła ją w klasie fortepianu. Zarówno nauka w szkole muzycznej, jak i uczestnictwo w szkolnym chórze "Akord" pod dyrekcją Henryka Górskiego wpłynęły na dalszy rozwój artystyczny Anny. Entuzjazm muzyczny Profesora oraz sukcesy chóru w Europie sprawiły, że zaczęła poważnie myśleć o śpiewaniu. Już w wieku 12 lat miała okazję wziąć udział w nagrywaniu bajek z Mieczysławem Czechowiczem oraz "Piosenek dla dzieci, które lubią śpiewać i tańczyć" z Krzysztofem Krawczykiem. Wystąpiła również w spektaklu "Czarodziejski flet" W.A. Mozarta wystawionym w Operze Poznańskiej. Po wyjeździe do Berlina kontynuowała edukację muzyczną w Instytucie Juliusa Sterna w Hochschule der Künste. W tamtym czasie odkryła kolejną pasję - taniec. Jego tajniki zgłębiała w szkole teatru i tańca współczesnego Conterporary Dance School Balance 1. W 2002 roku powstał projekt Anna Nova Band, który uwieczniono w nagraniu studyjnym z niemieckimi muzykami. Anna występowała również w berlińskich klubach jazzowych, takich jak "b-flat" czy "Schlot". Jesienią 2004 roku zadebiutowała z polskimi muzykami jako Anna Nova Band w poznańskim klubie "Pod Pretekstem". Koncert odniósł nadspodziewany sukces, po którym zrodził się pomysł zorganizowania świątecznego koncertu "Kolędy świata". Anna zaśpiewała kolędy w interpretacjach jazzowych w kilku językach. Powstało wówczas nagranie singlowe "Silent Night". Wkrótce Anną zainteresował się Salon Promocji Talentów (www.parnas.pl) prowadzony przez dziennikarza i pisarza Remigiusza Grzelę. Salon ten współtworzą: Krystyna Janda, Anna Bojarska, Ewa Kasprzyk, Elżbieta Zapendowska, Krystyna Kofta, Krzysztof Kolberger, Włodzimierz Korcz, Rafał Olbiński, Beata Pawlikowska, Tomasz Raczek, Andrzej Seweryn, Mariusz Szczygieł, Izabella Cywińska, Magda Umer. Dzięki artystom i publicystom promującym młodych twórców zorganizowano recital "Anna Chodakowska przedstawia Annę Nova", w którym aktorka zaśpiewała z młodą artystką w duecie. Po recitalu odbyło się spotkanie z internautami na czacie Wirtualnej Polski. Dobry początek wokół kariery muzycznej w Polsce oraz marzenia o powrocie do rodzinnego kraju, sprawiły, że Anna podjęła decyzję o przyjeździe do Polski. Ponownie zamieszkała w Poznaniu. Po nawiązaniu kontaktu z doborowymi, poznańskimi jazzmanami powstał zespół w stałym składzie:

Krzysztof Samela - kontrabas
Marek Manowski - piano
Paweł Pełczyński - saksofony
Maciej Muraszko - perkusja

Z tymi muzykami Anna koncertowała w poznańskich klubach "Blue Note" i "Piwnica 21". W jej repertuarze znalazły się kompozycje członków zespołu oraz nowe aranżacje utworów Toma Waitsa i standardów jazzowych. Koncerty przyjmowano gorącymi owacjami. Ostatni koncert w klubie "Pod pretekstem" zakończył się miłą propozycją współpracy Anny z Music Collection Agency pod dyrekcją Jana Babczyszyna. Nazwisko artystki zamieszczono w jego muzycznym serwisie obok Justyny Szafran, Hanny Banaszak oraz Ewy Bem.
Obecnie zespół pracuje nad kolejnymi autorskimi kompozycjami i nowymi aranżacjami, stanowiącymi materiał do nagrania pierwszej płyty, która zostanie wydana pt. "Anna Nova & Band".
Repertuar zaprezentowany w Czarnkowie obejmował nostalgiczne nagrania, które sprzyjały zadumaniu i refleksji. Koncert stał się doskonałym preludium dla obchodów nadchodzącego "Dnia Wszystkich świętych" i "Dnia Zadusznego".




SALON WIELKOPOLSKI 2006
ROZSTRZYGNIĘTY


Po raz piąty w Czarnkowie został zorganizowany Ogólnopolski Konkurs Plastyczny "Salon Wielkopolski". Inicjatorami tego kulturalnego wydarzenia są: Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie i Zarząd Krajowy Związku Artystów Plastyków w Pile. Od samego początku imprezie patronuje: Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Burmistrz Czarnkowa i Starosta Czarnkowsko - Trzcianecki.

Głównym celem "Salonu" jest ponadlokalna integracja środowisk plastycznych, przegląd ich dorobku artystycznego oraz wymiana doświadczeń organizacyjnych i merytorycznych. Salon ma charakter konkursu promującego najlepszych artystów sztuk plastycznych. Z roku na rok rośnie zainteresowanie tym artystycznym przedsięwzięciem i mimo przymiotnika "Wielkopolski" już dawno uzyskał charakter imprezy ogólnopolskiej. Na tegoroczną edycję wpłynęło 140 prac, 47 autorów m.in. z Poznania, Łodzi, Katowic, Bydgoszczy, Zielonej Góry, Koszalina, Piły i Wałcza. Nie zabrakło także prac naszych lokalnych twórców. Jury, które zebrało się w CzDK w dniu 21 października, pod przewodnictwem prorektora Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu prof. Marcina Berdyszaka oceniło wszystkie zgłoszone dzieła i wytypowało na "Salon Wielkopolski 2006" 77 prace 32 twórców. Grand Prix Salonu - Nagrodę Marszałka Województwa - zdobyła Magdalena Hoffmann z Poznania za pracę "W Orłowie 1999", nagroda Starosty Czarnkowsko - Trzcianeckiego przypadła Krystynie Szczypkowskiej z Łodzi za obraz "Portret Dagry", Barbara Aleksanderska z Zielonej Góry zdobyła nagrodę Burmistrza Miasta za gobelin "W poszukiwaniu zagubionej drogi", a nagroda Miejskiego Centrum Kultury przypadła Bożenie Gradek z Trzcianki za pracę "Portret w czerwieni". Nagrody rzeczowe i wyróżnienia jury przyznało: Danucie Dagry Grabowskiej z Laskowa, Grażynie Rębarz z Jędrzejewa, Bożenie Czerskiej z Lublina, Wandzie Gostyńskiej z Poznania i Edwardowi Szutterowi z Lubkowa. Wśród wyróżnionych znaleźli się także artyści z powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego. Z miejscowego Oddziału Związku Artystów Plastyków na wystawę zakwalifikowano prace: Grażyny Rębarz, Bożeny Gradek, Danuty Szymaś i Witolda Grześkowiaka.
Wręczenie nagród oraz otwarcie wystawy pokonkursowej, gdzie zostaną zaprezentowane wszystkie zakwalifikowane i nagrodzone prace, odbędzie się w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej 24 listopada 2006 r. o godzinie 17.00.
PAWEŁ ZAJDA

PROTOKÓŁ JURY "SALONU WIELKOPOLSKIEGO 2006"

Jury w składzie:

Marcin Berdyszak - prorektor ASP w Poznaniu - przewodniczący
Mikołaj Iwański - Urząd Marszałkowski w Poznaniu
Krystyna Noska - artysta plastyk
Wacław Kubski - artysta plastyk - prezes Związku Artystów Plastyków
Jan Pertek - dyrektor MCK w Czarnkowie

na posiedzeniu w dniu 21 października 2006 r. w Czarnkowskim Domu Kultury obejrzało i oceniło 140 prac 47 autorów, obejmujące różne dziedziny sztuki: malarstwo, grafikę, rysunek i rzeźbę zgłoszone na "Salon Wielkopolski 2006". Postanowiło zakwalifikować na wystawę 77 prac 32 autorów i przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

GRAND PRIX "Salonu Wielkopolskiego 2006" - Nagroda Marszałka Województwa Wielkopolskiego dla Magdaleny Hoffman z Poznania za pracę pt. "W Orłowie 1999"

Nagroda Starosty powiatu czarnkowsko- trzcianeckiego dla Krystyny Szczypkowskiej z Łodzi za pracę pt. "Portret Dagry".

Nagroda burmistrza Czarnkowa dla Barbary Aleksanderskiej z Zielonej Góry za pracę pt. "W poszukiwaniu zagubionej drogi" - gobelin.

Nagroda Miejskiego Centrum Kultury dla Bożeny Gradek z Trzcianki za pracę pt. "Portret w czerwieni".

Nagrody rzeczowe od sponsorów dla:
Danuty Dagry Grabowskiej z Laskowa za tryptyk,
Grażyny Rębarz z Jędrzejewa za prace pt. "Łodzie" i "Czytelnia".

Wyróżnienia Jury dla:
Bożeny Czerskiej z Lublina,
Wandy Gostyńskiej z Poznania,
Edwarda Szuttera z Lubkowa.


"W Orłowie 1999"

"Łodzie"

Jury w czasie pracy


GRZYBOBRANKI LIRYCZNE


W ubiegłym tygodniu w szkołach, bibliotekach i domach kultury naszego powiatu gościli wybitni poeci z Wielkopolski. Na autorskich spotkaniach czytali swoje wiersze, opowiadali o sztuce pisania i tworzenia, o duchowych i intelektualnych przeżyciach literackich.
Wszystko to w ramach Grzybobranek Lirycznych, które z inicjatywy Miejskiego Centrum Kultury i Biblioteki Publicznej z Czarnkowa już po raz dwunasty zagościły w naszym powiecie. Gośćmi tegorocznej imprezy byli: Roman Bąk, Jerzy Grupiński, Jan Kasper, Stanisław Neumert, Elzbieta Panert - Mumot, Stefan Pastuszewski, Jolanta Pawlak, Robert Jacek Pikuła, Sergiusz Sterna - Wachowiak, Tadeusz Wyrwa - Krzyżański i Tadeusz Żukowski. Tegoroczne literackie spotkania po raz pierwszy odbywały się jesienią, a więc była okazja, aby skorzystać z tej wyjątkowo malowniczej pory roku i sprawdzić, ile grzybów kryje się w pięknych lasach Puszczy Noteckiej. I tak: pierwszego dnia Grzybobranek po kilkunastu spotkaniach z młodzieżą w szkołach grupa literatów, zaopatrzona w stosowne atrybuty, wyruszyła na grzybobranie. Jak zwykle celem tej wyprawy były borowiki, kozaki i podgrzybki, ale także poszukiwanie twórczej weny, która każdemu z poetów pozwoliła przelać na papier okolicznościowy wiersz o grzybach właśnie. Ten mini konkurs został rozstrzygnięty podczas wieczornej "Biesiady Poetyckiej". Najciekawszym okazał się wiersz Jerzego Grupińskiego "Pan i Pani" (tekst drukujemy poniżej). Dzień później wszyscy zaproszeni literaci gościli w gminie Wieleń spotykając się z dziećmi i młodzieżą w szkołach i domu kultury, gdzie jedni i drudzy, korzystając z okazji rozmawiali o sztuce tworzenia i czytania poezji. Po południu poeci wrócili do Czarnkowa. O godzinie 16.00 w Czarnkowskim Domu Kultury odbyło się spotkanie pt.: "Teatr, Telewizja: Poezja - Tadeusza Żukowskiego", które było doskonałą okazją do poznania wielu wątków i motywów teatralnych i literackich ukazanych okiem kamery lub przetworzonych wizją reżysera i poety. Widzowie zobaczyli dwa krótkie reportaże w reżyserii Tadeusza Żukowskiego, które opowiadały historię życia i twórczości Jana Kaspra. Obecność obydwu panów i ich komentarz do pokazanych obrazów stały się kolejnym ważnym punktem w dyskusji o powodach i motywach pisania wierszy. "Grzybobranki" zakończyło spotkanie promujące wydawnictwa Tadeusza Wyrwy - Krzyżańskiego, poety z czarnkowskim rodowodem, pt.: "Pocałunek - i - z językiem" oraz "Wybrane wiersze". Gospodarzem tego wieczoru, zatytułowanego "Wyrwa w programie", był poeta i wydawca Stefan Pastuszewski.
Rzadko zdarza się by w we współczesnych, zmechanizowanych i skomputeryzowanych czasach znalazł się czas na obcowanie ze słowem i poezją. Była to więc niezwykła okazja by przeżyć inspirujące i wartościowe chwile. XII Grzybobranki Liryczne odbyły się 19 i 20 października, a imprezie patronował powiat czarnkowsko- trzcianecki.
pz

Pan i pani

Pan
Gdzieżeś purchawko ma chropowata
pieczarka twoja pomarańczowa
Koźlarko gąsko - figlarko zielona
Nie kryj się Nie bądź taka sowa
Ciemna wargowa - vaginata
Pani
O muchomorze mój jadowity
mówi pani znów widząc męża na cyku
sromotniku mleczaju pospolity
Przydrożny twardzioszku - znam cię rydzyku
Wita pani gdy do domu wraca
mąż tęgoskór owalny - cuchnący gołąbek
frędzel - jej pieprznik jadalny





"HARMONIA" W SZWAJCARII


Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto wierzył w powodzenie tego wyjazdu. Chór"Harmonia" w Szwajcarii? W jednym z najurokliwszych, a zarazem najdroższych krajów śpiewa, zwiedza, jest podejmowany? Optymista był jeden, no może kilku jeszcze, którzy wtedy jednak nie zdawali sobie sprawy z tego, jak wielu organizacyjnych zabiegów wymaga spełnienie takiego pragnienia.
Dziś już wiadomo - spełniło się. Chór męski "Harmonia" w Szwajcarii był cztery pełne dni, zwiedzając ją wzdłuż i wszerz i codziennie koncertując. I szczęśliwie powrócił ku zadowoleniu wszystkich, choć wszyscy chcieliby jeszcze trochę dłużej.

Choć podekscytowani byli z całą pewnością wszyscy, to jednak w drogę ruszyliśmy "uporządkowani". Jak na zdyscyplinowaną grupę przystało. Może jedynie zbyt wcześnie, o czym jednak przekonaliśmy się dopiero za kilkanaście godzin, już w Solothurn, gdzie zamiast przewidywanej godziny 10, byliśmy już przed 6 rano. Mieliśmy tam przez cały okres pobytu mieszkać i mieszkaliśmy. W kantonalnym szpitalu, a właściwie pod nim...
...w schronie przeciwatomowym.
Przygotowani na spartańskie warunki zejście do podziemi przeżyliśmy, wejście do 30 osobowych sypialni też, choć widok dwupiętrowych łóżek wielu druhom uśmiech z twarzy zdjął. Szczęśliwie na chwilę tylko, bo niezwykle czyste toalety, umywalnie, prysznice z zawsze ciepła wodą, doskonale wyposażona kuchnia no i wielka, żeby nie powiedzieć ogromna sala-stołówka sprawiły, że polubiliśmy to miejsce. Wadę miało jedną, brak okien mianowicie, ale za to z kilku walorów jeden przeogromny: przywaleni betonem, ołowiem i kto wie czym jeszcze, mogliśmy się tam czuć absolutnie bezpieczni. Wracaliśmy codziennie późno, rozmowy się jeszcze przeciągały, a im później się robiło tym bardziej się podobało. - To są bardzo przyzwoite warunki - uznaliśmy zgodnie. Zgodziliśmy się też co do tego, że przepiękne, kuszące urokliwym krajobrazem miejsca zwiedzamy przy okazji, bo najważniejsze są nasze występy,
pięć koncertów
zaplanowanych w różnych regionach Szwajcarii. Pierwszego dnia śpiewaliśmy w St. Legier k. Vevey, w ekskluzywnym Domu Seniora "Home Salem", gdzie poznaliśmy szalenie miłego opiekuna pana profesora W. Podleskiego. Jest lekarzem i mieszka tam /obecnie także w USA/ od lat 70-tych. Koncertowaliśmy potem w Polskiej Misji Katolickiej w Marly, uczestnicząc wcześniej we mszy świętej i wypełniając śpiewem wszystkie jej części stałe. A na koniec w Zurychu i Zuchwilu - w Zurychu także w połączeniu z mszą świętą.
Trzeci dzień naszego tourne był najważniejszy. Koncertem w Vers-l'Eglise dziękowaliśmy wszystkim tym Szwajcarom, którzy w czasach stanu wojennego i później na przełomie lat 80- i 90-tych pomagali Polsce i Polakom. Z Vers-l'Eglise, położonej niedaleko Les Diablerets w Alpach Fryburskich, w 1989 roku wyjechał transport darów dla domu dziecka pod Wrocławiem. Polsce i Polakom są nadal bardzo przychylni, o czym przekonaliśmy się w czasie apéro wydanym prze gminę Ormont-Dessus w Vers-l'Eglise. A śpiewaliśmy obok, w pięknym zabytkowym kościele, motywowani dodatkowo obecnością Stałego Przedstawiciela RP przy ONZ w Genewie, Ambasadora Zdzisława Rapackiego z małżonką oraz Ambasadora RP w Szwajcarii Janusza Niesyto, który wygłosił w j. francuskim okolicznościowe przemówienie. To jemu właśnie i jego współpracownikom zawdzięczamy tę moc pozytywnych wrażeń.
Każdy z koncertów był dla członków chóru niezapomnianym przeżyciem. Gorący aplauz, nieskrywana sympatia widzów i słuchaczy sprawiały, że śliczna przecież na każdym kroku Szwajcaria wydawała się jeszcze piękniejsza. Co tam wydawała...
...Szwajcaria jest piękna.
Niektórzy, żeby urodę tego kraju, no i bogactwo, podkreślić powiadają, że to kraj obrzydliwie piękny. I nie mylą się, tak jest, co potwierdzamy, bo, w pigułce co prawda, sami tego doświadczyliśmy. Jezioro Genewskie, Vevey, Montreux ze swoimi perełkami średniowiecznej architektury. Potem Fryburg ze swym znanym na świecie uniwersytetem i ważną dla nas Polaków Fundacją Archiwum Helweto-Polonicum, dalej średniowieczne miasto Gruyeres z górującym majestatycznie nad nim od dziesięciu wieków przepięknym zamkiem oraz ze słynną fabryką sera, w której obejrzeć można cały proces jego produkcji - od dojonej krówki do degustacji. Pyszności! No i w ostatnim, najcięższym dniu, bo wypełnionym dwoma koncertami, samym wyjazdem, zwiedziliśmy Zurych i Zuchwil, w którym jest grobowiec Tadeusza Kościuszki. Spoczywają tu prochy Naczelnika, a obok stoi wybudowana przez Polaków maleńka kapliczka.
Pozostało jeszcze wspomnieć o doznaniach drugiego dnia pobytu, o niezapomnianych wrażeniach w czasie wjazdu kolejką z Kl. Scheidegg do Grindelwald Grund, skąd lodowce mieliśmy na wyciągnięcie dłoni no i o spotkaniu z Ambasadorem RP Januszem Niesyto, którego sposób bycia, bezpośredniość i znajomość kraju, w którym nas reprezentuje powaliły wszystkich. Kiedy przyjmował nas w Ambasadzie RP w Bernie dech zapierało. Byliśmy dumni i szczęśliwi.
Szkoda, że tak krótko wszystko to trwało i że w relacjach trzeba się aż tak bardzo skracać. Ale nic to, jeszcze trochę miejsca się znajdzie, w jednym z następnych numerów, w którym będzie, mam nadzieję, o indywidualnych, wręcz intymnych przeżyciach członków chóru. A póki co, wielkie dzięki wszystkim, którzy ponosili i unieśli z powodzeniem ciężar organizacyjny wyjazdu. Według hierarchii: burmistrzowi Czarnkowa Franciszkowi Strugale, który towarzysząc nam wszędzie godnie reprezentował nasze miasto, Browarowi Czarnków za wsparcie, naszemu prezesowi Mieczysławowi Geremkowi i szefowi organizacyjnemu Stefanowi Maćkowiakowi już choćby za to, że zliczali nas dzielnie po każdej przerwie w podróży, a także dyrygentowi Michałowi Górznemu oraz aranżerowi i akompaniatorowi w jednym Mieczysławowi Wilantowi, że tocząc merytoryczne spory nie dali się tremie dając nam w ten sposób szansę pokazania co chór potrafi. A pewnie potrafi skoro nieskory do pochwał na wyrost J.E. Ambasador Janusz Niesyto żegnając się z chórem gładko wyartykułował: wykonaliście kawał dobrej roboty.
Stefan Wawrzyniak




TWÓRCZA POLEMIKA


5 października, w oddziale dla dorosłych Miejskiej Biblioteki Publicznej w Czarnkowie, odbyło się autorskie spotkanie poety i grafika Roberta Jacka Pikuły z młodzieżą. Okazją do konfrontacji twórcy z odbiorcami stał się tomik poezji "Confiteor" wydany przez autora w tym roku.

Mieszkaniec Trzcianki Robert Jacek Pikuła urodził się w 1964 roku. Ukończył Liceum Ogólnokształcące w Trzciance, a następnie archeologię na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i podyplomowe Studium Dziennikarskie w Wyższej Szkole Kultury Medialnej w Toruniu. Jako autor wierszy debiutował w 1993 roku w "Tygodniku Pilskim". Publikował w pismach regionalnych i ogólnopolskich, m.in. miesięczniku społeczno- kulturalnym "Nad Odrą". Jest laureatem konkursu poetyckiego im. Andrzeja Sulimy- Suryna.
Jego wiersze mówią o kondycji człowieka we współczesnym świecie, jego zmaganiach, dramatach, tęsknotach. Poruszają najbardziej czułe struny. W poetyckich "rejsach" twórcy wyobraźnia zderza się z codziennością. Opisuje to, co w świecie trwałe, nieskończone, a także wyśnione. O swojej twórczości mówi: "Moje wiersze są raczej autorefleksją nad sobą samym, otaczającym światem, moimi - lub też w kilku przypadkach - naszymi postawami wobec bliźnich. Jestem wychowankiem Teatru Wyobraźni i do dziś chętnie w jego spektaklach uczestniczę. Dla wielu ludzi, nie tylko dla mnie, jest on okrętem, który przenosi nas do portów naszych marzeń, naszych pragnień i dążeń."
Biorący udział w spotkaniu uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Czarnkowie, inicjujący w ten sposób szkolne "Dni Kultury", stawiali autorowi wiele pytań, niejednokrotnie luźno związanych z samą poezją. Młodzież interesowało nie tylko poszukiwanie natchnienia, stosunek poety do swoich wierszy czy świata, ale także zyski i straty, nie zawsze duchowe, wynikające z poświęcenia się tworzeniu. Autor cierpliwie zaspokajał ciekawość młodych ludzi, wydając się jednocześnie lekko zaskoczony bezpośredniością pytających. Spotkanie zakończył wywiad, którego gość honorowy udzielił redaktorom z kółka dziennikarskiego.
Twórcza polemika stała się możliwa dzięki pracownikom biblioteki, a także pedagogom, którzy rezygnując z wygodnej przeciętności nie ograniczają się do obowiązkowych godzin i programów.
Marcin Małecki




BUTENKO W CZARNKOWIE

5 października Miejską Bibliotekę Publiczną - Oddział dla dzieci i młodzieży odwiedził pisarz, grafik i scenarzysta pan Bohdan Butenko (1931). Opracował graficznie ponad 200 książek innych autorów przeznaczonych dla dzieci, młodzieży i dorosłych (wydanych w kraju i zagranicą). Jest również ilustratorem popularnych w latach 70. historyjek o Kapiszonie. Ponadto znany jest z licznych scenografii dla Telewizji Polskiej (m.in. Kabaret Starszych Panów), teatru i teatru lalkowego. Twórca plakatów, filmów animowanych i żartów rysunkowych.
Najbardziej znaną postacią stworzoną przez ilustratora jest jego ulubieniec Gapiszon, którego przygody można znaleźć w takich komiksach jak: Gapiszon w tarapatach, Pomysły Gapiszona, Zabawy z Gapiszonem, Gapiszon i dynia i GapiszoNowe to i owo (wydane również w NRD) i inne. Sposób w jaki rysuje Butenko jest bardzo charakterystyczny i przypomina właśnie dziecięce rysunki - postaci są płaskie, maksymalnie uproszczone, kreślone pojedynczą grubą linią, pokazywane najczęściej z profilu. I właśnie na spotkaniu z dziećmi uśmiechnięty i zafascynowany pomysłami przedszkolaków i pierwszoklasistów, pokazał jak można z dwóch kresek (i przy użyciu wyobraźni) wyczarować piękny rysunek. Dzieci bardzo chętnie uczestniczyły w konkursach rysunkowych za co otrzymały nagrody rzeczowe a dla wszystkich milusińskich był przygotowany czekoladowy poczęstunek.
bib




HISTORIA KOLEI


3 października w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej odbył się wernisaż wystawy "Historia Kolei Wielkopolski Północnej". Eksponaty udostępniło Archiwum Państwowe w Bydgoszczy oraz Koło Miłośników Kolei w Pile.

W zastępstwie kierownika muzeum wystawę otworzyła Elżbieta Gajda, która po powitaniu zebranych przekazała głos zaproszonym gościom. Swoją wiedzą o kolei ze zwiedzającymi dzielili się Jan Buda - starszy kustosz Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, Marcin Hlebionek - pracownik archiwum, oraz Piotr Rogoziński - członek Koła Miłośników Kolei.
Rewolucja przemysłowa XVIII wieku dała impuls do przemian gospodarczych i rozwoju środków transportu. W okresie początkowego rozwoju kolei żelaznej, Polska znajdowała się pod zaborami. Na terenach Wielkopolski objętych zaborem pruskim istniało Wielkie Księstwo Poznańskie. Społeczeństwo Wielkopolskie dostrzegało w rozwoju transportu kolejowego czynnik dalszego ogólnego postępu gospodarczego i kulturowego, toteż Polacy wypowiadali się przed władzami pruskimi za szybkim uruchomieniem kolei w Wielkim Księstwie Poznańskim. Z inicjatywy Polaków zasiadających w Poznańskim Sejmie Ustawodawczym, w roku 1842 zawiązał się komitet przygotowawczy budowy kolei. Pierwsza linia kolejowa przebiegająca przez Wielkopolskę, była linia łączącą Poznań ze Szczecinem. Budowa jej trwała dwa lata. Została oddana do eksploatacji w dniu 10 sierpnia 1848 roku. Na całej linii Szczecin - Poznań wybudowano następujące stacje: Szczecin, Zaborsko, Dąbie Szczecińskie, Reptowo, Stargard, Dolice, Choszczno, Rębusz, Dobiegniew, Drawski Młyn, Miały, Wronki, Szamotuły, Rokietnica, Poznań - Jeżyce. W latach 1880 - 1899 powstała linia Krzyż - Bzowo/Goraj, a w roku następnym przedłużono ja do Czarnkowa. W następnych tatach tj. od listopada 1912 roku Czarnków uzyskał połączenie szynowe z Jabłonowem a w roku następnym linia została doprowadzona do Piły.
W salach muzeum zgromadzono m.in.: modele składów pociągów, umundurowanie kolejarzy i dróżników, bilety, mapy, rozkłady jazdy i wiele innych przedmiotów związanych z funkcjonowaniem kolei.
Na podstawie danych Muzeum Ziemi Czarnkowskiej opracował
Marcin Małecki




AMERYKA PO INDIAŃSKU

Taki tytuł miało spotkanie z antropologiem kultury UAM, doktorem Waldemarem Kuligowskim, które odbyło się 20 września w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Zaproszono na nie młodzież ze szkoły podstawowej, by mogła bliżej poznać kulturę i życie współczesnych Indian.

Co jakiś czas czarnkowskie muzeum organizuje przeróżne tematyczne wykłady- prelekcje, na których dr Kuligowski przedstawia uczniom daną kulturę i pokazuje wszelkie związane z nią wynalazki- eksponaty. W minionym tygodniu (w środę i w piątek) w muzeum odbyły się lekcje poświęcone indiańskim tradycjom. W czasie wykładu młodzież szkolna dowiedziała się o ciekawych aspektach z życia amerykańskich Indian. Po wykładzie uczniowie wysłuchali indiańskich piosenek i obejrzeli wystawę, na której były zaprezentowane indiańskie totemy, amulety, symboliczne malowidła, skórzane torby, ręcznie wykonane instrumenty przez potomków Majów (m. in. grzechotki z wyschniętych skorup orzechów, fletnie, piszczałki) oraz fotografie słynnych wodzów indiańskich z XIX wieku. Te eksponaty pochodziły z Ameryki Północnej, Środkowej i Południowej. Część lekcji polski indianista przeznaczył na przedstawienie prawdy, dotyczącej odkrycia i zasiedlenia kontynentu amerykańskiego. Otóż, jak się okazało, to nie Krzysztof Kolumb, jako pierwszy odkrył Amerykę, lecz zrobili to o wiele wcześniej Indianie, którzy od tysięcy lat zamieszkują ten kontynent. Warto jeszcze dodać, iż Indianie pochodzą z Azji, z której musieli emigrować i poszukać nowego rejonu do zamieszkania, ponieważ nastąpiło nagłe ochłodzenie klimatu. Później, gdy wtargnęła europejska cywilizacja na kontynent Ameryki, zaczęły toczyć się wojny pomiędzy Europejczykami, a rdzennymi mieszkańcami Ameryki (Indianami), którzy ze względu na słaby potencjał militarny, cyklicznie przegrywali te bitwy. Na szczęście wiele plemion Indian przetrwało do dziś. Z indiańską kulturą wiążą się także liczne wynalazki, takie jak, guma do żucia, która początkowo miała charakterystyczny smak żywicy, hamak, czekolada, kakao, ziemniaki, które najpierw były uprawiane w Peru (stąd zniekształcona wielkopolska nazwa na ziemniaki - „pyry”), słonecznik czy tytoń. Dr Kuligowski wspomniał też o obrzędach religijnych Indian, związanych z wkraczaniem indiańskich dzieci w wiek dorosły.
Pod koniec lekcji zainteresowani uczniowie zaczęli zadawać mnóstwo pytań. Także takie spotkania są celnie trafionym pomysłem, gdyż wnoszą wiele interesujących informacji o innych kulturach. "Przewidujemy kolejne wystawy i lekcje dla naszej młodzieży. Jak do tej pory uczniowie są bardzo zadowoleni, że mogą uczestniczyć w organizowanych przez nas zajęciach"- mówi kierownik biblioteki, Grażyna Fąferek.
Krzysztof Kukawka




WSPÓLNY ŚPIEW WIELKOPOLAN


Trudno przecenić rolę muzyki w naszym życiu. Odpowiednio dobrana towarzyszy nam w najważniejszych dla nas momentach, natomiast popularnej słuchamy niemal codziennie, podczas pracy, relaksu, a nawet uprawiania niektórych dyscyplin sportowych. Niemniej śpiewać zdarza się nam już znacznie rzadziej, zwykle "u cioci na imieninach". Warto więc propagować wszelkie działania muzyczne i zachęcać do prób wokalnych wszystkich bez wyjątku. Wprost wymarzonym do tego terminem był 1 października, gdyż wówczas cały świat obchodził Międzynarodowy Dzień Muzyki.
Tę szczególną niedzielę Wielkopolanie postanowili uczcić wyjątkowo. Wszystkie większe miejscowości naszego regionu, punktualnie o godzinie 17.00, rozbrzmiały jednakowymi pieśniami, które na ten cel wydrukowała w specjalnych śpiewnikach "Gazeta Wyborcza". Całe przedsięwzięcie, za pośrednictwem relacji na żywo w radiu "Merkury" rozpoczął ze Starego Browaru twórca poznańskich "Słowików" prof. Stefan Stuligrosz. W domach kultury, na placach i rynkach można było usłyszeć chóralne "Hej, bystra woda", "Pojedziemy na łów", "Zielony mosteczek" i wiele innych.
Pomysł na "Wielkopolskie śpiewanie" zrodził się w 2004 roku w głowie córki profesora Anny Stuligrosz - Biedak, która czuwała nad cyklicznymi spotkaniami z piosenką "Poznańskie śpiewanki" w Centrum Kultury "Zamek". Jej zdaniem wspólne śpiewanie jest przede wszystkim twórczą zabawą, ale ma nadzieję, że w wielu przypadkach przerodzi się w coś znacznie większego.
W Czarnkowie miłośnicy muzyki, a przede wszystkim śpiewu, pojawili się na placu Wolności. Dźwięk wielokrotnym echem odbijał się od kolorowych kamienic. Szczególnie mocnymi głosami popisywali się wicestarosta powiatu Bogdan Tomaszewski i burmistrz miasta Franciszek Strugała. Niemniej brawa należą się całemu chórowi, który z powodzeniem radził sobie ze wszystkimi utworami ze śpiewnika, a nawet nadprogramowym "Szła dzieweczka do laseczka".
Na zakończenie warto dodać, że muzyka łagodzi obyczaje. Dodatkowo lekarze przekonują, że śpiew pozytywnie wpływa na pracę serca, reguluje krwiobieg, koi nerwy i poprzez głębokie oddychanie zbawiennie wpływa na samopoczucie. Śpiewajmy więc jak najczęściej, nie tylko raz w roku.
Marcin Małecki




Z KULTURĄ W NOWY ROK

Nadejście nowego roku najczęściej kojarzone jest z imieninami Sylwestra i pierwszym dniem stycznia. Jednak wbrew kartom kalendarza kultura rządzi się swoimi prawami. Dlatego też we wrześniu, a konkretniej 28 dnia tego miesiąca, na salach Czarnkowskiego Domu Kultury zainaugurowano rok kulturalny 2006/2007. Wśród znamienitych gości nie zabrakło władz miejskich, przedstawicieli powiatu, twórców kultury oraz tych najważniejszych, jej odbiorców.

Uroczystość rozpoczęło wystąpienie dyrektora Miejskiego Centrum Kultury w Czarnkowie Jana Pertka, który krótko podsumował miniony rok kulturalny. Mówił o specyfice pracy, o trudach i sukcesach, o planach na nadchodzący okres, a także dziękował za okazaną pomoc. Wspomniał o największym wydarzeniu poprzedniego roku, czyli letnich koncertach. Czarnkowianie mogli oklaskiwać: Proletaryat, Bajm i Marcina Dańca. Widowiska takie stały się możliwe dzięki zaangażowaniu prezesów i pracowników dużych czarnkowskich firm, a także pracowników MCK.
Po tych kliku zdaniach przyszedł czas na wręczenie prestiżowych nagród "Przyjaciel czarnkowskiej kultury", które przyznaje się osobom i instytucjom wspierającym lokalne jednostki i działania kulturalne. W tym roku postanowiono wyróżnić Konrada Szmyta z Vox Industrie, Tomasza Łucjana ze Steico S.A., Miłosławę i Andrzeja Krzewinów z Drukarni Interak, Jana Polcyna z Dory Metal oraz starostę czarnkowsko - trzcianeckiego Wiesława Maszewskiego.
Po zakończeniu części oficjalnej przed zebranymi wystąpiła formacja "Trio Taklamakan". Po koncercie w galerii "Pięciu" Czarnkowskiego Domu Kultury odbył się wernisaż wystawy "Cztery Plenery". To jedna z nielicznych ekspozycji, na której można podziwiać obrazy artystów z całej niemal Polski. Zgonie z nazwą są to prace, które powstały podczas czterech plenerów w Nadarzycach, Sienożętach, Maciejewie i Mrzeżynie zorganizowanych przez Zarząd Główny Plastyków.
Imprezę zakończyła skromna biesiada, gdzie można było posilić się pajdą chleba ze smalcem oraz przepłukać gardło jasnym pełnym.
Marcin Małecki


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


CZARNKÓW KOCHA BLIŹNIĘTA...


...a bliźnięta tę miłość odwzajemniają. Już po raz ósmy, tym razem wyjątkowo w przedostatnią niedzielę sierpnia, pod hasłem "Dzień Spieczonego Bliźniaka", odbyło się w Czarnkowie spotkanie bliźniąt z całej Polski. Na przestrzeni lat frekwencja była zmienna, ale w tym roku padł absolutny rekord. Chęć uczestnictwa w imprezie wyraziło 101 par. Najmłodszy tandem liczył niespełna 2 miesiące, najstarszy 59 lat.
Imprezę, w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Marii Magdaleny, zainaugurowała msza św. w intencji bliźniąt i ich rodzin. Tam bliźnięta podpisały się pod listem z pozdrowieniami dla pierwszej pary bliźniąt RP - braci Kaczyńskich i zaprosiły do uczestnictwa w spotkaniu w przyszłym roku. Zaraz potem, na placu Wolności, rozpoczęły się turnieje, wśród których znalazły się konkursy polegające na prowadzeniu parasolką piłki, skakaniu po kamieniach usytuowanych w narysowanej kredą na chodniku rzecze oraz skoki na odległość. Głównymi uczestnikami zabaw były dzieci, choć nie zabrakło też zawodników nieco starszych. We wszystkich konkurencjach liczyła się precyzja i łączny czas startującej dwójki. Wysiłek się opłacał, ponieważ oprócz dobrej zabawy na zwycięzców czekało wiele upominków. Jednak największą atrakcją była "przejażdżka" koszem zamocowanym na wysięgniku wozu strażackiego. Prawie wszystkie bliźnięta zobaczyły Czarnków z lotu ptaka. Widoczność była dobra, toteż było co oglądać. Ciekawie prezentowały się pobliskie kamieniczki, kościół, ale też nadnoteckie łąki i sama rzeka. Na ziemi natomiast prym wodził clown Ruphert, który z pomocnikiem Rico nie pozostawiał publiczności chwili wytchnienia. Pod przewodnictwem komika bliźnięta tańczyły, śpiewały i tworzyły najprzeróżniejsze ewolucje. Nie zabrakło oczywiście prezentów, konfetti, baniek mydlanych i sztucznych ogni. W międzyczasie bliźnięta chóralnie odśpiewywały swój hymn. Zupełną niespodzianką, nieprzewidzianą w planie imprezy, był występ niewidomej Zuzi z Borówca, która uczestniczyła w zabawie asystując zaprzyjaźnionym bliźniaczkom. Młoda artystka, akompaniując sobie na elektronicznym pianinie, zaprezentowała kilka standardów muzyki rozrywkowej. Tuż przed zakończeniem pikniku "Pod Ratuszem" rozpoczęły się przygotowania do przemarszu.
Dokładnie o godzinie 15 wyruszyła parada uliczna pod nazwą "Bliźniaki przyszłością narodu", którą otwierały wehikuły prowadzone przez członków Stowarzyszenia Miłośników BMW i Innych Pojazdów Zabytkowych z Przeźmierowa. Barwny korowód, niosąc transparenty "Bliźniak bliźniakowi oka nie wykole", "Czarnków kocha bliźnięta", "Bliźnięta wszystkich krajów łączcie się" w asyście czarnkowskiej orkiestry dętej i zespołu tanecznego "Magdalenki", paradnie przemaszerował do parku Staszica. W amfiteatrze, po niewielkich trudach związanych z ustawieniem do wspólnej fotografii, gości powitał burmistrz Czarnkowa Franciszek Strugała. Zaraz potem na deskach amfiteatru nastąpiła prezentacja bliźniąt, podczas której zachęcano zgromadzonych do kupowania losów i jednocześnie głosowania na najbardziej podobną parę. A że było ich niemało prezentacje przeplatały występy młodych, zdolnych czarnkowskich artystów. Gdy widzowie poznali już bliźnięta, swoje nagrody dla najmłodszych duetów wręczył wicestarosta Bogdan Tomaszewski. Wózki dla lalek otrzymała para 53 - Zuzanna i Amelia Sanockie z Romanowa Dolnego, a pieluszki jednorazowe para 88 Ada i Iga Grześkowiak z Czarnkowa. Również bliźnięta z najbardziej oddalonej od Czarnkowa miejscowości nie pozostały bez nagród. Upominki odjechały do Białegostoku wraz z Piotrem i Pawłem Marczukami oraz Ziemowitem i Miłoszem Klatkowskimi. Zaraz potem zgromadzeni widzowie mogli obejrzeć występ clowna Rupherta oraz dopingowali duety biorące udział w konkursie wiedzy bliźniaczej "Co dwie głowy, to nie jedna", gdzie weryfikowano pogląd o wspólnych upodobaniach bliźniąt. Bezkonkurencyjne okazały się bliźniaczki 106 - Dorota Olszewska i Agnieszka Hoppe ze Szczecina, które na sześć pytań udzieliły jednakowej odpowiedzi. Po zmaganiach konkursowych przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Na scenę wkroczyła Majka Jeżowska, która w asyście dziecięcego zespołu tanecznego bawiła publiczność do momentu losowania nagród w loterii pod nazwą "Jak dwie krople wody". Okazało się, że widzowie za najbardziej podobną do siebie parę uznali bliźnięta z numerem 115 - Martę i Weronikę Kreft z Piły, które ze względu na wiek (11 miesięcy) z amfiteatru odjechały na bagażnikach wygranych rowerów. Telewizor, czyli główną nagrodę w loterii odebrały bliźniaczki Emanuela i Zuzanna Strojne z Borówca. Para ta, choć młoda (12 lat), przyjeżdża z rodzicami do Czarnkowa już od 2000 roku i niezmiennie ma szczęście podczas losowania. Bliźniaczki nie kryły radości "Wygrałyśmy cztery razy fabry i dwa razy akumulator. Dobrze się złożyło, bo wcześniej popsuł się akumulator w samochodzie taty, a teraz przestał działać telewizor w sypialni. Może za rok lodówka?"
Dzień pełen wrażeń zakończyła konsumpcja pieczonych w ognisku "pyr" i zabawa taneczna pod gwiazdami, na której do tańca przygrywał zespół "Dorado".
Marcin Małecki

Chybił trafił - para 73. Piotr i Paweł Marczukowie z Białegostoku.
O takiej imprezie dowiedzieliśmy się od kolegów z Poznania. W Czarnkowie jesteśmy po raz drugi. Wcześniej byliśmy tu dwa lata temu, gdy gwiazdą dnia był Robert Rozmus. W zeszłym roku plany wakacyjne uniemożliwiły nam przyjazd. Dzień Spieczonego Bliźniaka bardzo nam się podoba, choć przydałoby się więcej konkursów, zwłaszcza sprawnościowych. Być może w przyszłym roku...

Chybił trafił - para 61. Paweł Ignaszak z Poznania i Piotr Ignaszak z Jarocina.
Na przyjazd do Czarnkowa namówił nas kolega, który wraz z siostrą bliźniaczką byli tu wcześniej. Nigdy nie myśleliśmy, że jest taka fajna rodzinna impreza dla bliźniąt. Bardzo nam się tutaj podoba, zwłaszcza zaangażowanie prowadzących. Tu ukłony dla dyrektora MCK. Generalnie podoba nam się wszystko. Jest dobra zabawa, jest dobre jedzenie i wyśmienite piwo.

Chybił trafił - pary 8 i 107. Robert i Arkadiusz Krasek z Łodzi oraz Marta i Monika Malesza z Gowarzewa
My jesteśmy po raz trzeci (panowie), a my po raz czwarty (panie) - wiadomo jesteśmy lepsze. Na zlocie podobają na się wszystkie bliźniaczki (panowie), a nam bliźniaki (panie). (Wspólnie) W imprezie raczej niczego byśmy nie zmieniali, może oprócz dnia. Dobrze byłoby rozpocząć zabawę w sobotę i zakończyć ją w niedzielę. (Panowie) Zgłosiliśmy się wcześniej i zarezerwowano nam miejsca noclegowe w gospodarstwie agroturystycznym na Osuchu, które nazwaliśmy "Rybka". Bardzo sympatyczne małżeństwo i bardzo dobre warunki. (Wspólnie) Dwudniowa impreza, to byłoby to.




ŚWIĘTA 15 SIERPNIA

W Czarnkowie obchody świąt sierpniowych zainaugurowała uroczysta msza święta w intencji Ojczyzny, odprawiona w kościele parafialnym pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Najwyższego Kapłana na os Parkowym. Tuż po mszy, w asyście Czarnowskiej Orkiestry Dętej, złożono kwiaty pod Pomnikiem Pamięci Narodowej.
Po południu część artystyczną w parku Staszica wypełniła muzyka kapel podwórkowych. Przed publicznością wystąpiły trzy grupy: Titek z Międzychodu, Chłopcy z tamtych lat z Ryczywołu i Plewiszczoki z Plewisk. Dzień zakończyła zabawa plenerowa, do której przygrywał zespół Combo.


 

 

 

 

 

 

 

 

 


BIESZCZADY ROWEREM ZDOBYTE

Idea wyjazdu w Bieszczady powstała dokładnie rok temu, podczas wyjazdu na wschód Polski. Tam urzekły nas niesamowite krajobrazy, bliskość nieskażonej niczym natury. Fascynowały nas wioski, w których czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu i ludzie potrafiący żyć ze sobą w zgodzie, bez względu na kulturę czy religię, jaką wyznają. Wówczas, docierając po całodniowej walce z deszczem, do Lublina, a następnie do Puław, gdzie kończyła się nasza wędrówka, pytaliśmy siebie nawzajem, może by tak dalej... do Przemyśla... i na południe... w Bieszczady?
Rok później, 25 lipca, wielu z nas obudziło się bardzo wcześnie, próbując gorączkowo zasnąć by zaskarbić sobie, choć kilkadziesiąt minut snu. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że czeka nas długa i wymagająca wyprawa. Stan takiego oczekiwania, podniecenia nazywa się "reisefieber" i towarzyszy ważnym wydarzeniom. Dla członków Rowerowej Sekcji Turystycznej z Czarnkowa, każdy kolejny wakacyjny wyjazd jest długo oczekiwanym wydarzeniem na skale roku.
Z Czarnkowa wyruszyliśmy dokładnie o 8.00. Budzące się ze snu miasto żegnało nas pejzażem witryn sklepowych i ludzi pozdrawiających nas i życzących przysłowiowego "połamania szprych". Pierwszy etap podróży miał być prosty i nieskomplikowany, zakładał dotarcie do Trzcianki, stamtąd dojazd pociągiem do Przemyśla. Jednakowoż trzynastogodzinna podróż pociągiem i nieoczekiwana przesiadka w Lublinie okazała się bardzo wyczerpująca. Kiedy dotarliśmy do Przemyśla była już noc, więc uroki i zabytki miasta mogliśmy poznać dopiero następnego dnia. Miasto okazało się piękne, jednak największe wrażenie zrobił na nas San, płynący majestatycznie szeroką doliną rzeczną, wzdłuż której mieliśmy okazję jechać, jak się później okazało nie pierwszy i nie ostatni raz. Nie obyło się oczywiście tego dnia bez awarii, duże obciążenie i wadliwa felga (usterkę, której wykryliśmy dopiero później) sprawiło, że jeden z rowerzystów złapał "panę". Na szczęście dla naszego kolegi Krzysztofa wymiana dętki, to zaledwie kilka minut pracy i mogliśmy jechać dalej. Po drodze zwiedziliśmy zamek w Krasiczynie, który jest jednym z największych skarbów polskiej architektury renesansowej. Jednak naszą uwagę coraz częściej przykuwały, roztaczające się przed nami szerokim pasem, góry. Wiedzieliśmy, że przyjdzie się nam zmierzyć z kilkukilometrowymi, bardzo stromymi podjazdami, niebezpiecznymi zjazdami oraz z "gadziną", czającą w lesie, przed którą ostrzegali nas najstarsi górale. Długo wspominać będziemy Góry Słonne, które dla nas, ludzi z nizin, były "chrztem bojowym" i zapowiedzią kolejnych, jeszcze większych trudów. Warto było, gdyż ten prawie dziesięciokilometrowy podjazd o nachyleniu dochodzącym do 8% otworzył nam drogę do serca Bieszczad. Następnego dnia podziwialiśmy Zalew Soliński, wkomponowany w krajobraz wysokich gór. Jednak trasa naszej wyprawy prowadziła dalej na południe. Pozostawiliśmy za sobą wszystkie duże miasta i ośrodki turystyczne. Po kilku dniach wędrówki, chcąc zobaczyć bardziej odludne części Bieszczad, dotarliśmy do Ustrzyk Górnych. Dalej na południe rowerem dojechać się już nie da. Był gdzieś tu "duch" tych surowych, zapomnianych, natchnionych gór, których szukaliśmy. Imponująca Połonina Ceryńska wznosząca się wysoko ponad horyzont, wijące się na zboczach serpentyny ulice, górskie potoki, w których, w upalne dni zażywaliśmy kąpieli, wszystko to sprawiło, że zakochaliśmy się w tym miejscu. Jeszcze wiele razy spoglądaliśmy za siebie z tęsknotą, opuszczając ten malowniczy region Bieszczad. Nasza dalsza trasa wiodła w kierunku Sanoka, gdzie znajduje się jeden z największych w Polsce skansenów. Park Etnograficzny w Sanoku należy również do najpiękniejszych muzeów na wolnym powietrzu w Europie. Zostały tu przeniesione i odtworzone typowe układy zabudowy wsi i zagospodarowania zagród oraz obiektów sakralnych. Skansen ukazuje przede wszystkim sposób życia rdzennych mieszkańców tego regionu, ich zróżnicowanie pod względem kulturowym, obyczajowym i religijnym. Dziedzictwo, jakie tu zgromadzono, jest również niemym świadkiem ich tragicznych losów, kiedy po przeprowadzeniu akcji "Wisła", zostali z tych terenów wysiedleni. O ile piękniejsze mogłyby być Bieszczady z nimi. Kolejnym ważnym punktem na mapie naszej wyprawy był Łańcut z przepięknym Pałacem Lubomirskich oraz muzeum dorożek i powozów. Mijały kolejne dni, a Bieszczady coraz bardziej znikały za horyzontem był to znak, że wkraczamy do nowej krainy zwanej Roztoczem. W 1982 roku doceniono walory przyrodnicze regionu i założono Roztaczański Park Narodowy z siedzibą w Zwierzyńcu. To malownicze miasto położone jest niedaleko Szczebrzeszyna, a wszyscy niemal wiedzą, że "w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie", myśmy chrząszcza nie spotkali tylko... drogowców, którzy całą chmarą krzątali się wzdłuż drogi podczas licznych "robót drogowych". Kiedy dotarliśmy do Zamościa było ciepłe popołudnie, padało w całej Polsce, tylko nie tutaj. Pogoda sprzyjała nam nadal. Spędziliśmy w tym mieście dwa dni, zwiedzając m.in. zabytkowy rynek, katedrę, Arsenał, starą Bramę Lwowską. Miasto ma swój klimat, choć według autora tekstu jest przereklamowane. Po jednodniowym odpoczynku w Zamościu pokonanie stukilometrowego odcinaka, jaki dzielił nas od Lublina, było przyjemnym spacerkiem. Historia lubi zataczać koło. Oto znaleźliśmy się w Lublinie po raz drugi. Tym razem dojechaliśmy tu od południa, spinając wschód Polski w wielką klamrę, w całości przejechaną rowerem. Radość była ogromna, ale i żal, że to już koniec. Tradycyjnie już pobyt w Lublinie uczciliśmy lodami i wspólnym zdjęciem przed zamkiem.
Następnego dnia wsiedliśmy do pociągu, który z "lekkim" opóźnieniem zawiózł nas do Trzcianki. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy zauważyliśmy, że z wielkim transparentem "witamy rowerzystów MCK Czarnków" zmierzają w naszym kierunku nasi najbliżsi, którzy przez cały ten czas trzymali za nas kciuki. Aż się łezka w oku kręci... Potem tylko honorowa runda na rondzie w Czarnkowie... i w ten oto sposób, wakacyjny wyjazd Rowerowej Sekcji Turystycznej, stał się częścią historii.
...a i jeszcze jedno...
Jak ktoś życzy połamania szprych, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, to i tak się łamią!
Robert Mania


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


CZARNKÓW NA WESOŁO



Organizowane co roku Dni Ziemi Czarnkowskiej należą już do tradycji. Przez cztery dni miasto zamienia się w arenę tańca, piosenki, rozrywki i radości. W tym roku nie było inaczej.
Jak zwykle nie zawiedli się czarnkowianie oraz wszyscy docierający z Poznania, Szczecina i wielu innych miejscowości. Organizatorzy zadbali, aby trafić w gusta nawet najbardziej wybrednych. Nie zabrakło wielkich gwiazd, dobrej muzyki i rozrywki. Ale po kolei.
Wszystko rozpoczęło się w Dzień Dziecka, więc gros imprez odbyło się z myślą o najmłodszych. Najpierw na stadionie OSiR rozpoczęto rozgrywki sportowe. Był turniej piłki nożnej drużyn podwórkowych oraz turniej siatkówki plażowej dla dziewcząt. Na murawie boiska rywalizowało ze sobą 9 piłkarskich zespołów. Po zaciętej, ale bardzo sportowej walce, wygrała drużyna "Bolków" w składzie: Mateusz Nawrot, Marek Koczorowski, Łukasz Dobierski, Krzysztof Grabicki, Wojciech Paulus, Eryk Stróżyński i Jędrzej Siemieniewski. Drugie miejsce zajęła drużyna "Bezimiennych", a trzecie "FC Rasiaki". Z kolei na boisku siatkarskim wystartowały trzy drużyny dziewczęce. Ostatecznie zwyciężyły Marcjanna Pachlińska i Agnieszka Grams, pokonując Angelę Modrzyńską i Kingę Cyrulik oraz Milenę Cichorek i Weronikę Chwarścianek.
Równocześnie w Czarnkowskim Domu Kultury odbywał się Powiatowy Konkurs Piosenki Dziecięcej "Stań i śpiewaj", w którym udział wzięło 48 dziewcząt i chłopców. Poziom był bardzo wysoki, a jury miało twardy orzech do zgryzienia. Jednak po burzliwych, acz krótkich obradach, komisja wytypowała zwycięzców: w swoich kategoriach wygrali ex aequo: klasy I-III - Angelika Kozak, Agnieszka Grabarz, klasy IV-VI - Dagmara Bilińska, Emilia Jurczyńska, gimnazja - Agnieszka Bołzan, Anna Szymczak.
Pod wieczór na placu Wolności, koncertowała Orkiestra Dęta MCK pod batutą Tadeusza Kurzaca. Skoczna muzyka w połączeniu z wdzięcznym głosem dwóch wokalistek Małgorzaty Zajda i Jolanty Pepke została bardzo ciepło przyjęta przez publiczność zgromadzoną na placu, która gromkimi brawami dziękowała za piękny występ. Tuż po koncercie orkiestry w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej, otwarto wystawę etnograficzną "W zaciszu zagrody". Zaprezentowane eksponaty to sprzęt gospodarstwa domowego, używany przez nasze babcie i dziadków w zagrodzie oraz wyroby, będące dziełem kowala, kołodzieja, czy tkaczki. Wielu starszych z zadumą oglądało prezentowane eksponaty, przypominając sobie młodzieńcze lata. Wystawa w czarnkowskim muzeum, to nie koniec czwartkowych atrakcji. Wieczorem w osiedlowym kościele p.w. Jezusa Chrystusa Najwyższego kapłana, odbył się koncert zespołu flecistek "SYRINX" z Białorusi. Była to prawdziwa uczta dla melomanów a ci, którzy nie zdołali dotrzeć na koncert mają czego żałować.
Piątek to prawdziwy zawrót głowy. Na deskach czarnkowskiego amfiteatru wystąpiła "Złota dziesiątka" zespołów, które stanęły do rywalizacji w konkursie "Powiatowy zawrót głowy, czyli młodzi mają głos". Grupy walczyły przede wszystkim o prestiż, ale także o "Złotą czarnkowską gitarę" i oczywiście nagrody pieniężne. Jury złożone z członków zespołu Proletaryat I nagrodę oraz Grand Prix postanowiło przyznać zespołowi Bood Rain z Krotoszyna. Drugie miejsce zajął zespół Inside z Poznania, a wyróżnienia powędrowały do zespołów Dying Spilit z Piły, Orchid z Poznania i Animatism z Poznania. Równocześnie Rada Młodzieży Powiatu Czarnkowsko - Trzcianeckiego, współorganizator konkursu, przyznało własną nagrodę. Mikrofon bezprzewodowy pojechał do Kalisza wraz z grupą Switch On. Piątkowy dzień zakończył koncert legendarnej kapeli Proletaryat. Delikatnie powiało Jarocinem.
Sobotni cykl imprez rozpoczął Otwarty Turniej Szachowy, zorganizowany przez sekcję szachową przy MCK pod kierownictwem Ryszarda Kosickiego. Tym razem areną zmagań szachistów była sala sesyjna czarnkowskiego Ratusza. Do rywalizacji na czarno - białych polach, przystąpiło 34 zawodników i zawodniczek. Turniej rozegrano w kategorii juniorów i seniorów. Wśród najmłodszych najlepszym okazał się Adam Sobkowski, wyprzedzając Tadeusza Gadzińskiego, Szymona Nowaka, Barbarę Sznajder i Krzysztofa Brzózkę. W kategorii seniorów tryumfował Daniel Grencel, a kolejne miejsca zajęli Łukasz Naruszewicz, Jan Jaworski, Bogdan Hinc i Tomasz Zembik.
Z kolei już o 10.00 spod Czarnkowskiego Domu Kultury wyruszyła grupa 80 rowerzystów na IV etap Rodzinnych Rajdów Rowerowych. Tym razem, przy wyjątkowo słonecznej pogodzie, trasa wiodła przez Lipicę, Radlinek, Radolin, Walkowice i oba Romanowa. Nie zabrakło więc atrakcji związanych z przekraczaniem Noteci, po raz pierwszy śluzą, a w powrotnej drodze promem. Półmetek rajdu wypadł na boisku w Walkowicach, gdzie kolarze posilili się drożdżówką i wzięli udział w losowanie nagród z "worka szczęścia".
Po południu park Staszica rozbrzmiewał muzyką już od godz. 14.00. To drukarnia Interak, zorganizowała dla swoich pracowników piknik z okazji "Dnia Drukarza". Serwowano grochówkę, kiełbaski i inne smakowitości prosto z grilla, popijając złotym trunkiem z Browaru Czarnków. Czas umilał zespół "Koronowiacy" z Koronowa koło Bydgoszczy, a dzieci i ich rodzice uczestniczyli w licznych grach, konkursach i zabawach.
O 18.00 rozpoczął się koncert gwiazdy sobotniego wieczoru Beaty Kozidrak i zespołu "Bajm". Grupa tak dobrała repertuar, żeby wszyscy fani: starsi, i młodsi mogli usłyszeć swoje ulubione przeboje. Tak więc "Szklanka wody" skutecznie gasiła pragnienie w czasie, gdy "Nie ma wody na pustyni". Było szaleństwo, eksplozja dźwięków i barw oraz wspólny, spontaniczny śpiew, śpiew, śpiew... Dzień pełen muzycznych wrażeń zakończyła zabawa taneczna, do której przygrywał zespół Jarmark Dance i pokaz sztucznych ogni.
Niedziela to finał Dni Ziemi Czarnkowskiej. Rozpoczęły go zawody w sportowym cięciu drewna STIHL TIMBERSPORTS, zorganizowane na terenie lodowiska przez Powiatową Komendę Straży Pożarnej w Czarnkowie. Nie po raz pierwszy czarnkowianie mieli okazję obejrzenia zawodów, w których liczy się tężyzna fizyczna połączona z precyzją i umiejętnościami. Niedzielne zawody były drugimi z trzech eliminacji do IV Pucharu Polski, który odbędzie się w nadmorskim Rewalu. Na starcie stanęli przedstawiciele 5 województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, pomorskiego, wielkopolskiego i zachodniopomorskiego. Rozegrano dwie konkurencje: underhand chop - przerąbywanie toporkiem topolowego pnia o średnicy 32 cm oraz stihl stock swa - cięcie piłą mechaniczną pnia o średnicy 40 cm. Najlepszym okazał się reprezentant województwa pomorskiego Rajmund Magulski. Na niższych stopniach podium stanęli Arkadiusz Drozdek (lubuskie) oraz Sławomir Pokom (zachodniopomorskie). Skaleczeń nie zanotowano.
Po południu park Staszica wypełniły namioty, kramy i stoiska pod wspólnym szyldem "Jarmarku Nałęczańskiego". Można było podziwiać rzeźby i obrazy, spróbować swych sił w lepieniu garnków, zapoznać się z ciężką pracą kowala oraz przenieść 1000 lat wstecz do osady naszych pradziadów, zjeść podpłomyk z prawdziwego ogniska, zmierzyć się w walce z rycerzem, postrzelać z łuku i przywdziać żelazną kolczugę. Chętnie korzystano też z atrakcji Wesołego Miasteczka, które dotarło do Czarnkowa aż z Pragi. Po karuzelowych emocjach wszyscy niezmiennie kierowali się na ciacho lub szaszłyk w celu uzupełnienia utraconych kalorii. Nie mniej ciekawie było na scenie amfiteatru. Młodzi wokaliści popisywali się swoim talentem, odważni wygrywali nagrody w konkursach, strong man Grzegorz Peksa zabawnymi scenkami propagował kulturystykę, a dzieci do wspólnej zabawy namawiała Anna Jurksztowicz. Znalazła się też chwila na blok policyjny, podczas którego wręczono nagrody związane z akcją "Prewencja na wesoło" (szerzej na str11). Miłym akcentem, była niecodzienna uroczystość nadania tytułu "Honorowego Obywatela Miasta Czarnkowa" Gertrudzie Halickiej, wieloletniej dyrektorce Czarnkowskiego Domu Kultury. Wzruszona do łez, odbierała wyróżnienie z rąk przewodniczącego Rady Miasta Zdzisława Chwarścianka i burmistrza Franciszka Strugały, a scenę opuszczała z naręczem kwiatów wśród chóralnie odśpiewanych życzeń stu lat.
W końcu przyszedł czas na gwiazdę wieczoru Marcina Dańca. Amfiteatr pękał w szwach, a publiczność, jak łatwo się domyślić, pękała ze śmiechu. Kto nie był niech żałuje, bo przecież śmiech to zdrowie i gwarancja długiego życia. Około godziny 20 nastąpiło losowanie kuponów konkursowych, które sprzedawano przez cały dzień. Wszyscy poprawnie odpowiedzieli na zadane pytanie i odgadli patrona czarnkowskiego parku. Szczęśliwym posiadaczem telewizora, głównej nagrody loterii, została rodzina Pietrasów z Trzcianki. Na "Dniach Ziemi…" byli po raz pierwszy, ale obiecali, że kolejnych z pewnością nie ominą. Wydarzyła się też rzecz niecodzienna. Kasia Zabez z Szamotuł, która wylosowała mini stół do tenisa stołowego, przekazała swoją wygraną do Wioski SOS w Karlinie.
Podsumowując Dni Ziemi Czarnkowskiej trzeba przyznać, że były to dni pełne wrażeń. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i trudno się dziwić, że jeszcze przed zakończeniem imprezy w niedzielę, odbierali gratulacje nie tylko od mieszkańców Czarnkowa. Wśród słów uznania można było usłyszeć, że Czarnków należy do tych nielicznych miast, w których mieszkańcom serwuje się tak dużą dawkę rozrywki, na tak wysokim poziomie. I w tym miejscu należy podkreślić, że nie byłoby to możliwe bez udziału sponsorów - czarnkowskich zakładów pracy, które nigdy nie miały węża w kieszeni.
Marek Ambicki, Marcin Małecki

DZIEŃ DZIECKA Z OSiR-em

Turniej Drużyn Podwórkowych w Piłce Nożnej
Do turnieju zgłosiło się 9 drużyn z gimnazjum: ISKIERKI CIERNICE, SWAT KACZORÓWA, BIAŁE MISIE, FC BALOTY, BOLKI, FC CZARNKÓW, BEZIMIENNI, FC HARNASIE, .FC RASIAKI

Mecze odbyły się drogą losowania:
Harnasie - FC Rasiaki 0 - 9
Iskierki - Harnasie 4 - 0

FC Rasiaki - Iskierki 1 - 0
Bolki - FC Czarnków 4 - 1
FC Baloty - Bolki 0 - 2
FC Czarnków - FC Baloty 1 - 1

SWAT Kaczorówa - Białe Misie 2 - 0
Bezimienni - SWAT Kaczorówa 7 - 0
Białe Misie - Bezimienni 0 - 4

HARNASIE, punkty0, bramki 0 :13, miejsce
RASIAKI, punkty 6, bramki 10 : 0, miejsce I
ISKIERKI, punkty 3, bramki 4 : 1, miejsce II

BOLKI, punkty 6, bramki 6 :1, miejsce I
FC CZARNKÓW, punkty 1, bramki 2 : 5, miejsce III
FC BALOTY, punkty 1, bramki 1 : 3, miejsce II

SWAT KACZORÓWA, punkty 3, bramki 2 :7, miejsce II
BIAŁE MISIE, punkty 0, bramki 0 : 6, miejsce III
BEZIMIENNI, punkty 6, bramki 11 : 0, miejsce I

Mecze o finał:
Rasiaki - Bolki 1 - 1
Bezimienni - Rasiaki 2 - 1
Bolki - Bezimienni 2 - 0

FC RASIAKI, punkty 1, bramki 2 :3, miejsce III
BOLKI, punkty 4, bramki 3 : 1, miejsce I
BEZIMIENNI, punkty 3, bramki 2 : 3, miejsce II

SKŁAD DRUŻYN:
I MIEJSCE: BOLKI
Nawrot Mateusz, Koczorowski Marek, Dobierski Łukasz, Grabicki Krzysztof, Wojciech Paulus, Stróżyński Eryk, Siemieniewski Jędrzej
II MIEJSCE: BEZIMIENNI
Furman Łukasz, Przybył Piotr, Dola Daniel, Kubiś Piotr, Nowak Łukasz, Zborowski Tomasz, Najder Kamil,
III MIEJSCE: FC RASIAKI
Bednarek Bartosz, Radziun Marcin, Radziun Piotr, Stochaj Łukasz, Krygowski Szymon, Grala Piotr, Buse Tomek.

Turniej piłki siatkowej dziewcząt
Do turnieju zgłosiły się trzy drużyny 2 osobowe i zajęły następujące miejsca:
I miejsce: Marcjanna Pachlińska i Agnieszka Grams
II miejsce: Angela Modrzyńska i Kinga Cyrulik
III miejsce: Milena Cichorek i Weronika Chwarścianek


 

 

 

 



PROTOKÓŁ
z posiedzenia Jury Powiatowego Konkursu Piosenki Dziecięcej "Stań i śpiewaj", 1 czerwca 2006.



Jury w składzie:
Andrzej Kopaczewski,
Adam Hudziak,
Anna Olendzka,

postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

kategoria: SP, kl. I-III:
I miejsce: Angelika Kozak, Agnieszka Grabarz
II miejsce: Dagmara Bilińska, Emilia Jurczyńska
III miejsce: Anna Marciniak, Agata Klimaszewska
Wyróżnienia: Estera Stawniczak, Tomasz Budaj, Aleksandra Spychała, Zuzanna Fryska, Weronika Szymkowiak

kategoria: SP, kl IV-VI:
I miejsce: Łukasz Goławski, Marta Klimaszewska
II miejsce: Marta Grela, Joanna Kowal
III miejsca: Joanna Kolasa, Magdalena Dolna
Wyróżnienia: Marta Bródka, Żaneta Kurowska, Julia Fryska, Mateusz Filona, Małgorzata Nowakowska

kategoria: gimnazja
I miejsce: Agnieszka Bołzan, Anna Szymczak
II miejsce: Agnieszka Fąferek, Marta Leśniewska
III miejsce: Daria Najder, Justyna Włodarczyk
Wyróżnienia: Marta Fręś, Paulina Grabarz, Katarzyna Andrzejkowicz, Katarzyna Wika, Izabela Szudzikowska


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



PROTOKÓŁ
z podsumowania dorocznego konkursu plastycznego dla dzieci z cyklu "Nadnoteckie pędzlowanie" pod nazwą "Mój przyjaciel zwierzak" zorganizowanego przez Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie w ramach Dnie Ziemi Czarnkowskiej, 1 czerwca 2006.

W konkursie udział wzięły 174 prace nadesłane ze szkół podstawowych i świetlic powiatu czarnkowsko - trzcianeckiego. W ocenie prac brano pod uwagę tematykę, wyraz artystyczny, kolorystykę oraz format i czystość wykonanej pracy

Jury w składzie:
artysta plastyk Grażyna Rębarz
artysta plastyk Anna Linartas - Kita
artysta plastyk Danuta Dagry Grabowska

postanowiło przyznać następujące nagrody i wyróżnienia:

kategoria: 7-9 lat
I miejsce: Oliwia Głapska - Stobno, Michalina Wendlandt - Trzcianka
II miejsce: Jędrzej Krępuła - Stajkowo, Katarzyna Jankowska - Trzcianka
III miejsce: Agnieszka Goroszkiewicz - Czarnków, Adrian Bochenek - Trzcianka
Wyróżnienia: Lia Piechowiak - Trzcianka, Martyna Banasik - Trzcianka, Oliwia Cichecka - Stobno, Łukasz Borowiak - Stobno, Marta Radomska - Gulcz

kategoria: 10-12 lat
I miejsce: Magdalena Kicińska - Czarnków, Paulina Kotiuszko - Trzcianka
II miejsce: Amelia Torzyńska - Czarnków, Mateusz Derkacz - Czarnków
III miejsce: Paulina Cybart - Gulcz, Kinga Streich - Trzcianka
Wyróżnienia: Mateusz Szwerbel - Wieleń, Agnieszka Kaczmarek - Stajkowo, Adrianna Jankowska - Trzcianka, Kamila Balcerska - Czarnków, Marta Kwiatkowska


 
KONCERT ORKIESTRY DĘTEJ


 

 

 



OTWARCIE WYSTAWY ETNOGRAFICZNEJ


 

 

 

 

 

 

 



KONCERT ZESPOŁU SYRINX


 

 

 

 



OTWARTY TURNIEJ SZACHOWY


 

 

 



PROTOKÓŁ
z obrad jury wielkopolskiego konkursu muzycznego "Powiatowy Zawrót Głowy, czyli młodzi maja głos", Czarnków, 2 czerwca 2006 r.


Jury konkursu - zespół Proletariat - po wysłuchaniu zespołów: Dying Spilit, Orchid, Inside, Dzikie walenie, Animatism, Switch On, Bajzel Haus, Narbe, Blond Rain, Ostsni Rejs postanowiło przyznć następujące nagrody i wyróżnienia:
I nagrodę i GRAND PRIX: Złota Czarnkowską Gitarę zespołowi Blond Rain
II nagrodę zespołowi Inside
Wyróżnienia: zespołom: Dying Spilit, Orchid, Animatism


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
BAJM


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



JARMARK NAŁĘCZAŃSKI



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Plakat



FESTYN RODZINNY W PARKU STASZICA



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


DZIEŃ KULTURY ŻYDOWSKIEJ


W miniony czwartek w Muzeum Ziemi Czarnkowskiej i Czarnkowskim Domu Kultury zorganizowano Dzień Kultury Żydowskiej. Muzeum zaprezentowało wystawę poświęconą czarnkowskim Żydom, natomiast w CzDK odbył się koncert zespołu "Shalom" oraz wystawa artysty fotografika z Izraela Moshe Frumina.
Wystawa "Po - lin. Tu spocznij" pokazuje ułamki realiów, relikty, które udało się zgromadzić w muzeum. Ilustruje różne przejawy życia członków społeczności żydowskiej, pokazuje przedmioty związane z funkcjonowaniem gminy, towarzyszące modlitwie, związane z Torą czy synagogą. Czarnkowska bożnica, zniszczona na przełomie 1939 i 1940 roku, poprzedzona była wcześniejszymi budynkami świątynnymi co można zobaczyć wraz z dokumentami z XVIII i XIX wieku na wystawie. Prawie cała historia i nauka żydowska ujęta jest w rytm świąt, podczas których za pośrednictwem opowieści, świątecznych potraw i pieśni z pokolenia na pokolenie przekazywano tradycję. Synagoga odgrywała istotną rolę w życiu Żydów, ale dom jest dla nich najważniejszy, bo tam obchodzi się wiele świąt, zwłaszcza szabas. Jest to dzień świętego wypoczynku, niezwykle uroczyście obchodzony, ustanowiony przez Wszechmocnego. W piątkowy wieczór, tuż po zachodzie słońca pani domu zapala świece szabasowe, pan domu odmawia modlitwę – kidusz nad kielichem wina i białym pieczywem. W sobotni wieczór wraz z wonią ziół z balsaminek kończyło się święto. Szabas szabasów to Pascha, święto upamiętniające wyjście Żydów z Egiptu. Główna uczta tego święta to seder. Podczas wieczerzy tej podawano sześć symbolicznych potraw na specjalnych naczyniach zwanych tacami sederowymi. Obok eksponatów związanych z historią gminy czarnkowskiej i z obrzędem religijnym na wystawie znalazły się wizerunki Żydów. Znalazły się tam nieprzypadkowo. Pozwalają bowiem łatwiej uświadomić sobie, że przez wieki kultura żydowska współistniała z kulturą polską, stając się jednocześnie jej nieodłącznym składnikiem.
W sąsiedniej sali czarnkowskiego muzeum, zaprezentowano typowe potrawy kuchni żydowskiej, przygotowane przez jadłodajnię Doroty Kałużyńskiej. Można było podziwiać i skosztować potraw i wypieków. A trzeba przyznać, że zarówno ciasto jak i różnego rodzaju koszerne potrawy np. :bajgle, cymes z wołowiną, krokiety z wafli, holiszki czy bigos żydowski smakowały wybornie. Po uczcie dla ciała, przyszedł czas na coś dla ducha. W sali wystawowej CzDK można było obejrzeć wystawę "Morze w Akko", artysty fotografika z Izraela Moshe Frumina. Natomiast melomani mogli delektować się kunsztem poznańskiego zespołu "Shalom", który w sali towarzyskiej zaprezentował koncert muzyki żydowskiej. Piękna muzyka spotkała się z bardzo żywym odbiorem widzów, a wykonanie utworu "Gdybym był bogaty" ze "Skrzypka na dachu" wywołało burzliwe brawa i konieczność wielokrotnego bisowania. Za piękny koncert i przybliżenie skrawka kultury żydowskiej, podziękowania na ręce Bogusława Łowińskiego, prezesa Towarzystwa Wielkopolska - Izrael, złożył dyrektor Miejskiego Centrum Kultury Jan Pertek. Spotkanie w Czarnkowie było wartościowym akcentem obchodów Dni Kultury Żydowskiej w Wielkopolsce.
EG, mar


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


GOSPEL JOY W CZARNKOWIE


W piątkowy wieczór w sali widowiskowej czarnkowskiego MCK, rozbrzmiewały melodie zza oceanu. Poznański chór Gospel Joy zaprezentował bowiem muzykę rodem z Ameryki, która w Czarnkowie rozbrzmiewała po raz pierwszy.
Młody, bo działający od 2000 roku chór mieszany z Poznania zaprezentował muzykę, którą znaliśmy do tej pory jedynie z amerykańskich filmów. Oglądając Woopie Goldberg w "Zakonnicy w przebraniu" mieliśmy tego doskonałą próbkę. Jest to bowiem muzyka wywodząca się od czarnej ludności amerykańskiego kontynentu, a jej korzenie sięgają jeszcze okresu niewolnictwa. To rodzaj modlitwy, kontaktu z Bogiem przez śpiew. Dla nas to coś nowego, innego. W naszej kulturze rozmowę z Bogiem zwykło się prowadzić w ciszy, skupieniu i powadze. Tymczasem Gospel Joy pokazał, że głoszenie Ewangelii i chwalenie Boga, może odbywać się także przez spontaniczny i radosny śpiew. Trzeba przyznać, że ten sposób modlitwy bardzo spodobał się czarnkowskiej młodzieży, która przyłączyła się do chóralnego śpiewu. Poddając się rytmowi śpiewanych utworów, zmusili zespół na koniec występu do kilkakrotnych bisów. Dyrektor MCK Jan Pertek podziękował poznańskiemu chórowi za piękny występ i stwierdził, że modlitwa przez śpiew jest podwójną modlitwą i z pewnością bardzo miłą Bogu. Wraz z poznańskim chórem Gospel Joy, do Czarnkowa przybyła grupa młodzieży amerykańskiej. Aktywnie uczestniczyła w występie chóru, a w przerwie zaprezentowała krótką pantomimę. Koncert chóru w Czarnkowie oraz udział młodzieży amerykańskiej możliwy był dzięki fundacji "Book of Hope"z Poznania, której przedstawicielka Justyna Górzna służyła widzom za tłumacza.
Z całą pewnością można stwierdzić, że koncert chóru Gospel Joy podobał się czarnkowskiej publiczności. Jednak mam poważne wątpliwości, czy tego typu muzykę będziemy w przyszłości słuchać w naszych kościołach. Może się mylę ale uważam, że pod tym względem jesteśmy zatwardziałymi konserwatystami.
Marek Ambicki


 

 

 

 

 

 

 

 
Strona zespołu "Gospel Joy"



TEATRALNA UCZTA


Dzień 21 kwietnia nie bez racji nazwać można świętem teatru w Czarnkowie. W Miejskim Centrum Kultury odbyło się XXIV Czarnkowskie Forum Teatrów Szkolnych. Ma ono już swoją chlubną tradycję, bowiem zespoły teatralne z Wągrowca, Lubasza, Piły czy Szamocina debiutowały w Czarnkowie, by osiągnąć sukcesy wyżej, nierzadko nawet w ogólnopolskich rywalizacjach teatralnych.
Czarnkowski Dom Kultury gościł 11 teatrów z Wielkopolski. Na teatralnej mapie pojawiły się takie miejscowości jak Trzcianka, Wągrowiec, Krzyż Wlkp., Piła, Czarnków, Szamocin, Złotów, Połajewo, a nawet Kościan. Profesjonalne jury w skład którego wchodzili: Ewelina Wyrzykowska - instruktor teatralny z Piły, Krystyna Czaplewska - emerytowany nauczyciel języka polskiego oraz znany aktor Teatru Nowego z Poznania Aleksander Machalica, perfekcyjnie oceniało konkursowe zmagania, a po każdej prezentacji udzielało wskazówek i rad do dalszej pracy. Repertuar przedstawianych spektakli był urozmaicony, a forma scenicznej wypowiedzi bardzo różna.
Po całym dniu teatralnych zmagań jurorzy wyłonili werdykt przyznając 3 równorzędne pierwsze nagrody, które otrzymali: teatr z czarnkowskiego Liceum Ogólnokształcącego, Teatr 112 z Kościana oraz Międzyszkolny Zespół Teatralny z Krzyża Wielkopolskiego. Nagrodzone teatry będą reprezentować ziemię pilską w etapie rejonowym Ogólnopolskiego Forum Teatrów Szkolnych w Poznaniu.
Ponadto jury przyznało następujące wyróżnienia: zespołowi aktorskiemu Tetaru G1 z Trzcianki, Katarzynie Piątek i Jakubowi Mikołajewskiemu z teatru "Nieznane twarze" z MCK w Czarnkowie, Celestynie Grzebyta z tetaru przy LO w Czarnkowie i Annie Kosińskiej z Teatru 112 z Kościana.
Forum zakończyło uroczyste ogłoszenie wyników i wręczenie nagród, którego dokonali oprócz jurorów i organizatorów władze Powiatu i miasta w osobach: starosty Wiesława Maszewskiego i burmistrza Grzegorza Kaźmierczaka.
Jak zwykle, co roku, patronat nad świętem teatru w Czarnkowie sprawował Powiat Czarnkowsko - Trzcianecki.
pz


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


PROTOKÓŁ Z POSIEDZENIA JURY
51 OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU RECYTATORSKIEGO
eliminacje województwa wielkopolskiego
Czarnków, 7 - 9 kwietnia 2006 roku

Jury w składzie:
Wiesława Szczygieł
Jan Kasper
Robert Stelmach

po przesłuchaniu 53 uczestników, w następujących kategoriach: recytacja, poezja śpiewana, wywiedzione ze słowa i teatrów jednego aktora postanowiło przyznać tytuły laureatów następującym osobom:
w kategorii recytacji: Donata Słomińska, Grzegorz Szlanga, Paulina Woźniak
w kategorii poezja śpiewana: Katarzyna Konciak
Wymienieni laureaci zostają zakwalifikowani do finałów ogólnopolskich w swoich kategoriach.
Jury w kategorii poezja śpiewana rekomenduje do finału ogólnopolskiego następujące osoby: Joanna Dolata, Barbara Hanaczewska, Aleksandra Wierzbicka.
Ponadto jury postanowiło wyróżnić następujące osoby:
w kategorii recytacji: Waldemar Chwałkowski, Aleksandra Krawczyk, Łukasz Lehmann, Marta Piesyk
w kategorii poezja śpiewana: Iga Kałążna
Jury postanowiło wyróżnić także instruktorów nagrodzonych i wyróżnionych uczestników eliminacji wojewódzkich OKR: Henryka Dąbrowskiego, Piotra Dehra, Pawła Grabarę, Małgorzatę Hrynkiewicz, Włodzimierza Ignasińskiego i Ewelinę Wyrzykowską

WIOSNA RECYTATORÓW, CZYLI ETAP WOJEWÓDZKI 51 OKR W CZARNKOWIE



Od 7 do 9 kwietnia 2006 roku rozgrywał się wojewódzki etap eliminacji 51 Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego. Do Miejskiego Centrum Kultury w Czarnkowie zjechało 53 wykonawców ze swoimi instruktorami, muzykami i niejednokrotnie ekipami dopingującymi.
Organizatorzy - poznański Zarząd Oddziału Okręgowego Towarzystwa Kultury Teatralnej, Miejskie Centrum Kultury i Towarzystwo Teatralne im. K. Stanisławskiego - wydali okolicznościową gazetkę, w której kilka osób wspominało swoje związki z jedną z najstarszych imprez w Polsce, z 50-letnim OKR-em. W programie spotkania, w ramach imprez towarzyszących, znalazło się miejsce na prezentację spektakli: najnowszego, a już sławnego w Polsce, przedstawienia pt. "Polish Karma" Teatru Prób Jana Kaspra z LO w Wągrowcu (który właśnie święci jubileusz 25-lecia), "Rzeczy o chlebie" młodziutkiego Teatru LOTKA Włodzimierza Ignasińskiego z LO w Trzciance i szkicu do spektaklu "Grenadier Król" w którym wytrawny instruktor i aktor Henryk Dąbrowski i jego podopieczny, recytator Grzegorza Szlanga, opowiadali językiem A. Kijowskiego o "potrzebie zbawiania narodu, o relatywizmie historii i sposobach jej relacjonowania" ale przede wszystkim wtajemniczyli nas w pokoleniowy dyskurs mistrza i jego ucznia.
Jury, Wiesława Szczygieł, Jan Kasper i Robert Stelmach, miało trudne zadanie - z 53 interesujących, ponadprzeciętnych młodych ludzi wybrać mniej niż 1/5. W toku dyskusji, analizując i przywołując jak zwykle argumenty teoretyków recytacji od Kotlarczyka, Tennera, Kochanowicza, Furmanika, Górskiego po Meissnera Śliwonika, Malaka i Kierca, wyłoniliśmy skład ekipy Wielkopolski do rozgrywki ostatecznej - Centralnego Spotkania Laureatów w Gdyni. W niedzielne przedpołudnie nadszedł czas ogłoszenia werdyktu.
Oto laureaci: po raz kolejny w finale OKR znajdzie się Grzegorz Szlanga, studentka Paulina Woźniak z Piły, której delegację do finału zapewniła sugestywna interpretacja prozy współczesnej noblistki - Elfriede Jelinek i żarliwa, w romantycznym monologu z "Księdza Marka" J. Słowackiego Donata Słomińska, uczennica z Szamotuł.
Z poezji śpiewanej decyzja była jeszcze bardziej dramatyczna, bowiem przepustkę do finału mogła otrzymać tylko jedna wykonawczyni. Zdecydowaliśmy, że będzie to Katarzyna Konciak z Turku. Trzy inne znakomite dziewczyny wskazane przez jury: Joanna Dolata, Barbara Hanaczewska i Aleksandra Wierzbicka muszą poddać się jeszcze jednemu egzaminowi, wysłając kasety z nagraniami do organizatorów finału Turnieju Poezji Śpiewanej we Włocławku.
Recytatorzy: Aleksandra Krawczyk, Marta Piesyk, Waldemar Chwałkowski, Łukasz Lehmann i śpiewająca Iga Kałążna. otrzymali wyróżnienia. Drobne upominki wręczone zostały instruktorom, których pracę uwieńczył sukces podopiecznych: Małgorzacie Hrynkiewicz, Ewelinie Wyrzykowskiej, Henrykowi Dąbrowskiemu, Piotrowi Dehrowi, Pawłowi Garbarze i Włodzimierzowi Ignasińskiemu. Koncert laureatów, który poprzedził odczytanie werdyktu, to ostatnie spotkanie recytatorów z publicznością i swoista weryfikacja decyzji jurorów. Szczęście czasem uskrzydla ale i zwodzi na manowce, może rozregulować napięcie, może obnażyć braki. Nie ma na to rady. Opanowanie rzemiosła to silna podstawa ale ...artystą się bywa.
Piękna, skupiona cisza recytatorskiej braci, która towarzyszyła przesłuchaniom i spektaklom trwała także podczas koncertu laureatów. A w chwilę po zejściu ze sceny, przed pożegnaniem młodzi adepci sztuki, ciągle jeszcze chcieli rozmawiali z jurorami o sztuce recytacji. Zadawali dużo pytań. Szukali recepty na sukces. Ale recept na sukces nie ma. Może prócz jednej - trzeba mówić prawdę. Tak dzisiaj, w 51 edycji OKR, jak i całe pół wieku wcześniej.
Wiesława Szczygieł
PS Oczywiście jest kilka regulaminowych innowacji, np. taka, że laureaci finału OKR mają zaliczony pierwszy etap egzaminu wstępnego do Akademii Teatralnej.


 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 


PEJZAŻ POLSKI
24 marca w "Galerii Pięciu" Czarnkowskiego Domu Kultury odbył się wernisaż wystawy malarstwa Eugeniusza Ćwirleja


 

 

 

 

 

 

 

 


FERIE 2006


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


ZAUFAŁEM DRODZE


Wieczorem 27 stycznia w klubie "Piwnica" Czarnkowskiego Domu Kultury odbyło się spotkanie poświęcone poezji ks. Jana Twardowskiego


 

 

 

 


WOŚP w CZARNKOWIE


8 stycznia 2006 roku był w naszym powiecie, jak zresztą w całej Polsce, dniem wyjątkowym i niezwykłym. Czerwone serduszko, symbol Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, dumnie nosili wszyscy napotkani tego dnia na ulicy mieszkańcy naszych miast i wsi.
Jak zwykle orkiestra grała dla ratowania życia najmłodszych - zbieraliśmy pieniądze na dzieci poszkodowane w wypadkach i naukę pierwszej pomocy. Tak jak w całym kraju był to radosny dzień niesienia pomocy.
Czarnkowski sztab Orkiestry objął swym zasięgiem również okoliczne miejscowości i także ich wpłaty w znacznym stopniu zasiliły konto naszego Finału. Po raz kolejny dorzuciliśmy bardzo duży "grosz" do tej wspólnej kasy. 200 wolontariuszy pojawiło się w Połajewie, Lubaszu, Romanowie, Jędrzejewie (w gminie Lubasz i Czarnków), Gębicach, Sarbi, Młynkowie, Boruszynie, Śmieszkowie, Kruszewie, Kuźnicy Czarnkowskiej i Czarnkowie. Dzięki pomocy szkół, ich dyrektorów, nauczycieli i uczniów we wszystkich okolicznych miejscowościach, nawet tych najmniejszych, można było spotkać specjalnie oznakowanych wolontariuszy. Zbiórka trwała od wczesnych godzin rannych, a sztab w Czarnkowskim Domu Kultury liczenie pieniędzy zakończył o godzinie 21.00. Jednym z ważniejszych wydarzeń tego dnia był finałowy koncert w Czarnkowskim Domu Kultury, który zdecydowanie był przeznaczony dla miłośników ostrego rockowego grania. Zanim jednak na scenie zakrólował rock zaśpiewała utalentowana muzycznie młodzież: grupa "Aplauz" oraz "Studio Piosenki" z Czarnkowskiego Domu Kultury. Potem na scenie pojawiły się zespoły: ORCHID z Poznania, KLAN, MODUS OPERANDI i BAJZELHAUS z Czarnkowa i MIRROR z Piły. W trakcie muzycznych prezentacji w CzDK można było również zobaczyć pokaz udzielania pierwszej pomocy, który zorganizowało stowarzyszenie "Młodzi Demokraci". Po zakończeniu koncertu zgromadzeni przeszli na plac Wolności, gdzie tuż przed godzinie 21.00 rozbłysło tradycyjne "Światełko do nieba", którego sponsorem była telewizja kablowa "ANTSERWIS" i Przedsiębiorstwo Robót Drogowych i Mostowych w Czarnkowie.
Ale czarnkowski koncert nie był jedynym wydarzeniem XIV Finału WOŚP w naszej okolicy. Swoje lokalne finały zorganizowały szkoły w Kruszewie i Jędrzejewie (w gminie Czarnków). Już w poniedziałek na konto fundacji została przelana kwota 19.000 zł. Ale wiadomo, że suma zbiórki wzrośnie, bo jeszcze kilka szkół dokona rozliczenia w poniedziałkowe popołudnie. Podobnie jak w całej Polsce akcja mogła się udać tylko dzięki pomocy i życzliwości wielu osób i instytucji. Wszystkie zespoły i soliści zagrali na czarnkowskich scenach za darmo, nad bezpieczeństwem uczestników koncertu i wolontariuszy ma ulicach naszych miejscowości czuwali charytatywnie pracownicy firmy ochroniarskiej, Straży Miejskiej i Policji, ogromną pomoc przy liczeniu pieniędzy okazały panie z banku PEKAO S.A. w Czarnkowie.
pz


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 


 


O serwisie  |  Dodaj do ulubionych  |  Ustaw jako stronę startową  |  NetBase Czarnkôw
Wydawca i redakcja: Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie, ul. Kościuszki 60, 64-700 Czarnków, tel. 67 255 2651, fax. 67 255 2528, mck@hot.pl
Redaktor naczelny: Jan Pertek, bieżąca aktualizacja treści: Marcin Małecki, Czarnków 2005-2017