czarnków.INFO
czarnków.INFO Czarnkow.INFO   |   Czarnkowskie Strony WWW   |   Czarnkow.pl
czarnków.INFO
64-700 Czarnków, ul. Kościuszki 60, tel. (067) 255-26-51, fax. (067) 255-25-28
 
Imprezy 2001
Oferta KULTURALNA
Kino ŚWIATOWID
Nadnoteckie ECHA
Dyskusyjny Klub Filmowy
Wystawy
Biblioteka
Muzeum
Grupy przy MCK
Sekcja rowerowa
Atrakcje
Nasz E-Mail

Archiwum
 
Sekcja Rowerowa

TATRY ZDOBYTE!


Od kilku lat wakacje dla członków Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie oznaczają gorączkowe przygotowania do kolejnego wyjazdu. Cel tegorocznej wyprawy ustalony był już dawno, po burzliwej debacie i wymianie zdań. W ubiegłe roku "zwyciężyły" Mazury, teraz Tatry Polskie. Należy tu podkreślić wyjątkowość tegorocznego wyjazdu. Po raz pierwszy członkowie sekcji zostawili rowery w domach i udali się na piesze wędrówki po polskich Tatrach.

Zapewne wielu z Was zastanawia się dlaczego tym razem bez rowerów! Były przecież Karkonosze i Bieszczady na dwóch kółkach, to dlaczego nie Tatry? Początkowo niektórzy uczestnicy wyprawy twierdzili, że oni i rower to nierozłączny zestaw, jednak po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, rowery zostały w domu.
W niedzielny wieczór grupa licząca 11 osób zjawiła się we Wronkach w oczekiwaniu na pociąg, który zawiózł ich do celu podróży - Zakopanego. Podróż pociągiem trwała ponad 12 godzin, podczas których połowa próbowała zaskarbić sobie choć odrobinę snu, pozostali natomiast postawili sobie za punkt honoru pilnować śpiących towarzyszy, przy okazji oddając się takim pasjom jak gra w karty, czy też zwykłe podziwianie zmieniających się nieustannie krajobrazów. Cel został osiągnięty następnego dnia rano. Pierwszy dzień w Zakopanem to krótki spacer na Gubałówkę i Wielką Krokiew, którą większość z nas wcześniej oglądała jedynie podczas transmisji telewizyjnych skoków narciarskich. Kolejne dni to już prawdziwa wędrówka po górach. Zaczęliśmy od Giewontu, który góruje nad Zakopanem. Chyba wszystkim Zakopane kojarzy się przede wszystkim z Krzyżem usytuowanym na jego szczycie. To miejsce rzeczywiście przyciąga rzesze turystów.
Cel jaki postawiliśmy sobie następnego dnia to zdobycie Czerwonych Wierchów, które położone są m.in. nad Doliną Kondratową, Małej Łąki i Kościeliską. Wędrując grzbietami Czerwonych Wierchów wchodziliśmy po kolei na Ciemniak, dalej na najwyższy z wierchów Krzesanicę (2123m n.p.m.) i Małołączniak. Czerwone Wierchy wytyczają także granice polsko - słowacką. Widoki rozciągające się stąd były niesamowite, warto było wstać bardzo wcześnie, by podziwiać te krajobrazy Tatr.
Kolejne dni to wędrówka do Hali Gąsienicowej, tam szlak poprowadził nas nad Czarny Staw Gąsienicowy, a stamtąd już wspinaczka na Kościelec (tym razem bez asekuracji w postaci łańcuchów, jak to było na samym szczycie Giewontu) i dalej do schroniska. Na Hali znajduje się bardzo popularne schronisko "Murowaniec". Wyposażone we wszystko czego potrzebuje strudzony turysta. W razie niepogody każdy znajdzie tu schronienie i w zależności od pogody - ciepłą bądź zimną strawę. Pogoda jak do tej pory dopisywała, więc zimne napoje cieszyły się ogromną popularnością.
Połowa wyprawy za nami. Dni mijały nam na wędrówkach z ciężkimi plecakami, więc postanowiliśmy, że następny dzień będzie odpoczynkiem przed Świnicą, czy też Rysami. Nie oznacza to, że przeleżeliśmy go w schronisku, byłoby to niemożliwe ze względu na zawziętość całej grupy. Postanowiliśmy zobaczyć jedną z piękniejszych dolin Tatr Zachodnich. Dolina Kościeliska to jedna z popularniejszych dolin w tej części Tatr. Znajdują się tu liczne jaskinie, których oczywiście nie można pominąć w wędrówce. Pierwsza do jakiej zawitaliśmy to Jaskinia Mroźna. Odkryta w 1934 roku przez Stefana Zwolińskiego. Jak zapewniał przewodnik jest jedyną oświetlaną elektrycznie jaskinią w Tatrach. Długość korytarzy to około 480m. Nazwę zawdzięcza swojej temperaturze, bo rzeczywiście wchodząc tam odczuwa się różnicę pomiędzy temperaturą panującą na zewnątrz a tą w środku. Dalej dojście do schroniska na Hali Ornak, podejście nad Staw Smreczyński i w drodze powrotnej kolejna jaskinia. Tym razem Jaskinia Raptawicka. Wejście do niej to wspinaczka po łańcuchach do otworu, z którego dalej trzeba zejść pionową ścianą po stalowej drabinie.
Skorzystaliśmy także z oferty Tatrzańskiego Parku Narodowego i wjechaliśmy kolejką liniową na Kasprowy Wierch. Choć dość wysoka cena za przejazd wcale do tego nie zachęca, to tego dnia uciekający czas był naszym wrogiem. Dlaczego? Kilka osób z naszej ekipy założyło sobie, że pokonają Orlą Perć. Osobom, które znają Tatry nie muszę tłumaczyć co to znaczy. Orla Perć to najtrudniejszy odcinek Tatr, pełen łańcuchów i drabin, bez których przejście byłoby zapewne niemożliwe. Ruszyliśmy razem pokonując Świnice (ponad 2300m n.p.m.) i Zawrat, z których roztaczały się niezapomniane widoki m.in. na Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Dalsza wspinaczka już tylko dla nielicznych: Mały Kozi Wierch, Kozi Wierch, Zadni Granat, Skrajny Granat, Krzyżne. Z opowieści "dwójki wspaniałych" wiem, że widoki stamtąd to jeszcze lepsze przeżycia, choć trud i wysiłek ogromny. (Paweł, Gieniu - jesteście wielcy!).
Nie był to jednak koniec wyprawy. Przed nami jeszcze Dolina Chochołowska, obowiązkowo Wodogrzmoty Mickiewicza, Morskie Oko oraz Czarny Staw, który stanowił punkt wyjścia na Rysy (bo najwyższy szczyt został oczywiście zdobyty!). Nie obyło się także bez Doliny Pięciu Stawów Polskich, które wcześniej podziwialiśmy jedynie ze szczytów i Szpiglasowego Wierchu.
Niestety każdy wyjazd musi dobiec końca, tak jak i wyjazd Rowerowej Sekcji Turystycznej w Tatry Polskie. Ogromny wysiłek i trud, który objawiał się w bólu kolan, odciskach na stopach i ogólnym zmęczeniu organizmu, rekompensowały rozciągające się w nieznane krajobrazy. Myślę, że każdy z nas, uczestników tego wyjazdu, zachowa miłe wspomnienia, będą to niezapomniane momenty, do których będziemy wracać niejednokrotnie. Kolejny wyjazd należy zaliczyć do udanych. Tym razem jednak bez rundy honorowej wokół czarnkowskiego ronda i... koniec. Oczywiście widzimy się za rok na następnej wakacyjnej wyprawie, ale tym razem na rowerach!
Hanna Heppner


Ciemniak zdobyty

Dolina Kościeliska

Na Kościelcu

Nad Morskim Okiem


Odpoczynek przed podejściem

Pod Giewontem

Przed nami Rysy

Relaks na Gubałówce


Śnieg w lipcu

W jaskini Mroźnej

Na Giewoncie

Wędrujemy


Wejście na Czerwony Wierch

Wędrówka śniegiem

Wspinaczka na Świnicę

Zejście ze Szpiglasowego


Portrety


Jak zjem, to wejdę

W górach nie ma pola

W Legii było lżej

A na szczycie zjem batona


Kto mi ukradł batona?

Ech, te szczyty

Kurczę, a papier w plecaku

Mrągowo, Iława, Mikołajki...?


Spać, spać, spać

Wyłączyłem żelazko?

Na poważnie
Fot. Uczestnicy wyjazdu

O serwisie  |  Dodaj do ulubionych  |  Ustaw jako stronę startową  |  NetBase Czarnkôw
Wydawca i redakcja: Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie, ul. Kościuszki 60, 64-700 Czarnków, tel. 67 255 2651, fax. 67 255 2528, mck@hot.pl
Redaktor naczelny: Jan Pertek, bieżąca aktualizacja treści: Marcin Małecki, Czarnków 2005-2017