Nas interesuje muzyka 2025

Finisaż wystawy malarstwa Aldony Słupińskiej w ramach XXX Grzybobranek Lirycznych miał muzyczne zakończenie. Na scenie Czarnkowskiego Domu Kultury wystąpił zespół Nata&Evgeny. W krótkiej rozmowie twórcy opowiadają o swojej miłości do muzyki.
Miło jest gościć was w Czarnkowie. Publiczność nie zna waszej twórczości, czy możecie powiedzieć kilka słów o sobie i swojej muzyce?
Nata: Zaczęliśmy swój projekt w 2012 roku, kiedy się poznaliśmy. Tak się stało, że Evgen szukał niespotykanego głosu. Kiedy usłyszał mnie po raz pierwszy był zachwycony, stwierdził, że mój głos jest niesamowity. Ja nigdy nie myślałam o śpiewaniu z zawodu, nie jestem nie jestem zawodowym muzykiem. Dzięki temu, że się poznaliśmy znaleźliśmy wspólną inspirację do twórczości. Evgen zawsze o tym marzył, żeby odkrywać muzykę z oryginalnym dźwiękiem. Krok po kroku zaczęliśmy tworzyć nowe utwory, eksperymentować na scenach. Graliśmy koncerty już chyba wszędzie, nie było miejsca, w którym odmówilibyśmy gry.
Evgen: Dla nas było to bardzo proste, nie chcieliśmy grać muzyki jak wszyscy. Zawsze marzyłem o tym, że jak ktoś nas usłyszy to od razu będzie wiedział "O! To Nata i Evgen". Wszyscy wokół grają albo pop, country albo ludową muzykę. Zwykle celem są pieniądze. Nas interesuje przede wszystkim muzyka, a jeśli możemy jeszcze dodatkowo zarobić, to dla nas wielkie szczęście. Chcieliśmy stawać na scenie i nie być porównywanym z kimkolwiek. Być innym, być oryginalnym to zawsze był nasz cel.
Skąd czerpiecie inspiracje muzyczne?
Nata: Trzeba zadać sobie pytanie co to w ogóle jest inspiracja? Dla mnie inspiracja jest jak wiatr. Trzeba być gotowym na jego odczuwanie. W naszym życiu jest wiele pięknych rzeczy, które trzeba dostrzec, zatrzymać się na chwilę, żeby poczuć naprawdę. Pod pojęciem wiatru kryje się po prostu życie - rozmowa z kimś, spotkania z ludźmi. Być w twórczym procesie to najważniejsza rzecz dla artysty. Nie ma jakiegoś gatunku muzycznego, którego nie lubimy słuchać. Jeżeli twórca wnosi w muzykę coś innego, ciekawego, to my zatrzymujemy się przy tym utworze i czerpiemy inspiracje. Nie podążamy za modą, nie ulegamy propagandzie. Zawsze w jakimś drobiazgu, jakimś dźwięku odnajdujemy swoje inspiracje.
Czy muzyka to wasze zajecie zawodowe czy poza nią macie inne zajęcia, pasje?
Nata: Od czasu, kiedy zdecydowaliśmy się na wspólne granie o zrozumieliśmy, że nie ma możliwości, żeby dzielić pracę w innym zawodzie i muzykę. To jest tak oczywiste i jasne, jak kryształ. Muzyka stała się naszym życiem i wszystko co wokół niego się dzieje także jest związane z muzyką. Z czasem dostrzegliśmy, że nasza pasja przynosi nam rozpoznawalność i wielką satysfakcję. Ludzie na całym świecie są zachwyceni tym co wspólnie tworzymy.
Gracie na różnych instrumentach, niektóre są dość nietypowe, skąd pomysł żeby je wykorzystać?
Nata: W pewnym momencie, kiedy powstała cała lista naszych utworów, zorientowaliśmy się, że do brzmienia nie wystarczy solowy instrument. Przez przypadek dostaliśmy od znajomych w prezencie szofar. Przez rok leżał w szafce i myśleliśmy, jak zacząć na nim grać. Postanowiłam spróbować i dość w namacalny sposób zaczęłam ćwiczyć. Jest to instrument, którego znaczenie odnajdujemy w psalmach modlitw. Dosłowne tłumaczeniu słowa "szofar" oznacza trąbkę. Najważniejszy dla nas w tym instrumencie jest dźwięk, który jest surowy, naturalny taki z głębi duszy. Ten instrument dźwiękiem znajduje drogę do serca człowieka. Jest takie powiedzenie, że "głos szofaru jest zupełnie inny niż wszystkie instrumenty". Dla nas było to zupełnie nowe odkrycie i poczułam, że mam potrzebę, żeby znaleźć swoją osobistą "szkołę" i pokazać jak można na nim grać.
Evgen: Jak gramy na przykład w kościołach albo synagogach i Nata gra na szofarze, to ludzie mówią nam "nigdy czegoś takiego nie słyszeliśmy", "łał, to niesamowite brzmienie".
Nata: Naszym pierwszym z perkusyjnych instrumentów był bębenek. Mamy także różne piszczałki. W zależności od tego jaki program gramy, używamy odpowiednich instrumentów. Mamy opracowane trzy różne repertuary. Pierwszy to "Creating space performance" - występ w klimatach teatralnych, drugi "Brakhot perfomance" - psalmy i modlitwy, słowo "brakhot" znaczy błogosławieństwo i ostatni "Make a discovery Performance", czyli taniec, zabawa i śpiew.
Gdybyście mogli zagrać z kimś sławnym na scenie, kto to by był?
Nata: Jestem skromną osobą i nie mam dużych pragnień co do gry ze sławnymi osobami na scenie.
Evgen: Gdybym mógł to chciałbym zagrać z Janem Garbarkiem albo Peterem Gabrielem.
Jakie są wasze plany zawodowe, muzyczne?
Nata: Mamy już materiał na drugą płytę, jednak nie mamy funduszy, żeby ją wydać. Dalej będziemy grać, prezentować swoją muzykę. Widzimy, że w dzisiejszych czasach przyciągnąć uwagę ludzi jest bardzo trudno, a nasz projekt zyskuje tą uwagę. My mamy swój własny muzykalny świat, zapraszamy ludzi do niego. Przez te dwie godziny koncertu tworzymy coś wyjątkowego, innego i właśnie do tej innej przestrzeni zapraszamy publiczność.
Czy udało wam się zwiedzić Czarnków?
Evgen: Pierwszy raz, kiedy tutaj przyjechaliśmy, a było to dwa tygodnie temu na wystawę Pani Aldony Słupińskiej, to byliśmy bardzo zaskoczeni czarnkowską publicznością. Reakcja na koncert, który odbywał się po wystawie była tak żywa, tak pełna emocji, że byliśmy pod wrażaniem. Ogólnie, odkąd jesteśmy w Polsce mamy takie wrażanie, że w Polsce nie ma starszych ludzi. Czy emeryci, czy osoby w podeszłym wieku zachowują się jak młodzi ludzie, są pełni energii i emocji. Reagują na występ bardzo dobrze, żywo.
Nata: Czarnków kojarzy mi się z bajecznym miastem domki, przypominają "chatki z pierniczków". Bardzo ciekawe budownictwo, chciałabym zobaczyć więcej. Być może jeszcze tutaj kiedyś powrócimy.
Rozmawiała Agnieszka Pertek

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!