Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie

Spotkanie autorskie z Magdaleną Popławską 2025

Ocena 0/5

Fotografia portretowa kobiety z szyją i ramionami pokrytymi fioletowym brokatem

Na początku kwietnia czarnkowscy kinomani mieli okazję spotkać się ze znaną aktorką Magdaleną Popławską. Na scenie kina Światowid odbył się moderowany wywiad, w którym wystąpiła gwiazda polskiego kina, piosenki, a także nieprzejednana obrończyni praw zwierząt. Trwające ponad dwie godziny spotkanie pozwoliło na osobiste poznanie niekonwencjonalnej artystki.

Magdalena Popławska zadebiutowała w warszawskim Nowym Teatrze w sztuce "Anioły w Ameryce". - To był przypadek - wyjaśnia znana dziś aktorka - zastąpiłam wtedy Maję Ostaszewską, nieobecną z powodu narodzin dziecka. Nie byłam wtedy zawodową aktorką. Dostrzegł mnie Krzysztof Warlikowski i zaproponował stały angaż w zespole warszawskiego Nowego Teatru. Aktorka pojawiła się później w wielu popularnych filmach i serialach. Urodziła się w Zabrzu 3 kwietnia 1980 roku. Jest córką oddanej polonistki i miłośniczki teatru. Co ciekawe, jest absolwentką liceum ekonomicznego, nigdy jednak nie skorzystała z możliwości pracy w tym zawodzie. Ukończyła krakowską Szkołę Teatralną oraz Institut del Teatre w Barcelonie, którego była stypendystką. Scena stała się jej pasją, powołaniem i zawodową ścieżką kariery. Na szklanym ekranie zadebiutowała w 1999 roku, występując w Teatrze Telewizji w przedstawieniu Stara kobieta wysiaduje. Kilka lat później otrzymała rolę Anny w filmie Doskonałe popołudnie w reżyserii Przemysława Wojcieszka. Na swoim koncie aktorka ma liczne role serialowe i filmowe. Wystąpiła między innymi w takich produkcjach jak: Cold Kenya jako Basia, 39 i pół jako Magda, przyjaciółka Anki, Usta usta jako Agnieszka Kornatowska, Prosta historia o miłości jako Marta, Przepis na życie jako Elka, Dziewczyna z szafy jako Anna, Bez tajemnic jako Małgorzata, Wataha jako Natalia Tatarkiewicz, Krew z krwi jako adwokat Carmen, Pakt jako Anna Wagner, Diagnoza jako dr Marta Artman, Atak paniki jako Monika, Podatek od miłości jako Ilona, Osiecka jako Agnieszka Osiecka, Prime Time jako Mira Kryle.

Magdalena Popławska ma w swoim dorobku artystycznym liczne nagrody i wyróżnienia, zarówno za pracę aktorską, jak i występy muzyczne. Do najważniejszych z nich zaliczyć można wyróżnienie w konkursie na interpretacje piosenek Agnieszki Osieckiej "Pamiętajmy o Osieckiej" w 2003 roku, drugie miejsce w konkursie na interpretację piosenki oraz Nagroda im. Agnieszki Osieckiej XXIV Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu, nagrodę w kategorii młody aktor na XLV Kaliskim Spotkaniu Teatralnym, nagrodę w kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca (za film Atak paniki) na 42. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, Złoty Szczeniak za najlepszą pierwszoplanową rolę kobiecą (w filmie Atak paniki) na 6. Festiwalu Aktorstwa Filmowego im. Tadeusza Szymkowa.<BR><BR>

Magdalena jest młodszą siostrą Aleksandry Popławskiej, która również jest aktorką, znaną z filmu "Kobiety mafii". Obie siostry zagrały też wspólnie w serialu Wataha. Przeczytajmy, co miała do powiedzenia w kuluarach kina "Światowid".

Urodziła się pani w Zabrzu. Czy Śląsk jest dla pani tak samo ważny jak dla Kazimierza Kutza?

- Nie, aż tak ważny nie jest. Wyjechałam ze Śląska wiele lat temu. Jednak mam wrażenie, że śląska krew, osmolona węglem płynie w moich żyłach. Dzieciństwo zawsze w nas pozostaje. Ja na pewno odziedziczyłam po tej krainie hart ducha, odwagę. Jestem twardzielką. Na Zaborzu w Zabrzu mieszkałam do końca liceum. Tam były moje dziecięce podwórka, zabawy i szkolne ławki.

Z górniczej szarości trafiła pani niemal prosto do Hiszpanii...

- Prawda. Kiedy byłam w liceum odziedziczyłam po mojej starszej siostrze Oli młodzieżową grupę teatralno - muzyczną. Śpiewaliśmy piosenki, także własne oraz tworzyliśmy małe spektakle. Wakacje spędzaliśmy we Francji i Hiszpanii śpiewając na ulicach i zarabiając na kempingowe życie. Wtedy właśnie zakochałam się w Hiszpanii. Kiedy byłam na studiach w Krakowie okazało się, że jest możliwość wyjazdu na stypendium do Barcelony. Skorzystałyśmy z tej okazji z koleżanką i studiowałyśmy w miejscowym Instytucie Teatralnym. Uczyłyśmy się języka, jednak zajęcia dotyczyły głównie ruchu scenicznego. Problemu więc nie było. Pantomima, flamenco, corpora expression to były podstawowe zajęcia. Podejście hiszpańskich szkół teatralnych jest inne. Stawia się na duchowość, mniej na dramaturgię. Wynika to z innego podejścia do życia. My się zwykle dołujemy, oni fruwają w powietrzu.

Co jest pani bliższe, aktorstwo czy śpiewanie?

- Aktorstwo uprawiam już bardzo długo i intensywnie. Piosenkę zarzuciłam, ale kiedy mam okazję, to do niej wracam. Niestety rzadko. Jakieś sukcesy były dawno temu. Ja nie mam wykształcenia muzycznego. Mam słuch muzyczny, ale nie gram na żadnym instrumencie. Moja siostra Ola ma wykształcenie muzyczne, nagrywała i robiła więcej w tym temacie. Obie skończyłyśmy szkoły aktorskie. Ja krakowską, ona wrocławską.

Bawiłyście się w teatr z siostrą w rodzinnym domu?

- Nie. Rzadko robiłyśmy coś razem, bo jesteśmy zupełnie inne. Razem często się kłóciłyśmy i biłyśmy. Scenki rodzajowe były, ale tego typu, że jak ona mnie uderzyła, to ja udawałam, że umieram. Ola dostawała wtedy udawanego ataku histerii i robiło się rzeczywiście teatralnie.

Ma pani rodzinne tradycje sceniczne?

- Właściwie nie. Chociaż moja mama chciała być aktorką, ale tak się nie stało. Dlaczego? Mój dziadek, górnik zabronił jej zdawać do szkoły teatralnej, bo przecież to nieprzyzwoite. Mama się poddała i poszła na polonistykę. Prowadziła jednak, jako jedna z pierwszych, lekcje metodą aktywnego udziału. Było więc dużo odgrywania ról i poznawania twórczości poprzez aktorstwo. To było świetne i odkrywcze.

Ma Pani córkę. Czy ona też zostanie aktorką?

- Zobaczymy jak będzie. Ma dopiero dziewięć lat. Robi scenki kiedy nie chce iść do szkoły udając, że coś ją boli. Jest w tym bardzo wiarygodna. Ćwiczymy więc razem, przekonując się o potrzebie wyjścia do szkoły lub pozostania w domu. W dorosłym życiu zrobi co chce. Ja nie jestem mamą, która będzie coś narzucać. Ten zawód jest trudny. Wiem ile potrzeba wyrzeczeń, pracy i determinacji.

Podobno jest pani wegetarianką...

- Jestem. I to wcale nie dlatego, że jest modna. To jest filozofia życia, która nie pozwala krzywdzić zwierząt, a także ratować naszą planetę, na której żyjemy. U mnie zaczęło się to z powodu wrażliwości na życie i w końcu na śmierć zwierząt, które przeznacza się na konsumpcję. Wszystko zaczęło się na wsi. Momentem przełomowym była dziadkowa krówka, która się ocieliła, a ja zaprzyjaźniłam się z jej maleństwem. Byłam zafascynowana cielątkiem, które niestety wkrótce trafiło na rzeź. Dziadek postanowił mnie zahartować. Oglądałam to, a na pamiątkę dostałam ogonek. Doświadczenie to skierowało mnie w zupełnie inną stronę niż zamierzał dziadek. Dziś, ile mogę walczę o prawa zwierząt. Ta decyzja dojrzewała we mnie długo. Spełniłam ją kiedy stałam się dorosła i samodzielna. Kocham zwierzęta. W domu mam dwa psy i dwa koty. Wszystkie to tak zwane znajdy po przejściach. Nie toleruję nierównego traktowania zwierząt. Dlaczego jedne żyją często w paradoksalnym dostatku, a inne hodowlane, są tak okrutnie traktowane? Nie jestem w stanie zaakceptować przemysłowych fabryk hodowli i śmierci zwierząt. Staram się temu dawać wyraz wszędzie gdzie tylko mogę.
Piotr Keil

Galeria zdjęć

sz0704202501 sz0704202502 sz0704202503 sz0704202504 sz0704202505 sz0704202506 sz0704202507 sz0704202508 sz0704202509
powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności