Miejskie Centrum Kultury w Czarnkowie

Wakacyjny wyjazd: Jura Krakowsko - Częstochowska 2015

Ocena 0/5
JURA KRAKOWSKO - CZĘSTOCHOWSKA
SZLAK ORLICH GNIAZD
GÓRY ŚWIĘTOKRZYSKIE

Ruiny zamku

Te trzy krainy geograficzne są tegorocznym celem wyjazdu wakacyjnego przedstawicieli Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie. Podobnie jak w ubiegłym roku na wyprawę zdecydowały się trzy osoby, które od 1 do 10 lipca przemierzać będą rowerami ten niezwykle bogaty w atrakcje turystyczne obszar.

Dzień pierwszy - 1 lipca


Pierwszy etap podróży zakładał dotarcie do Częstochowy samochodami, którymi oprócz uczestników i bagaży, zostały przetransportowane również rowery. Po rozładowaniu i przygotowaniu całego ekwipunku, który został umieszczony na rowerach, czarnkowscy cykliści stanęli przed niełatwym zadaniem wydostania się z miasta. Pomagały w tym liczne i nowe ścieżki rowerowe, ale przeszkadzało słabe oznakowanie, ich niekompletność oraz sprzeczne informacje podawane przez mieszkańców. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach pojawił się na horyzoncie pierwszy obiekt historyczny, który był celem tego dnia. Zamek w Olsztynie, bo o nim mowa, zachował się w nielicznych, ale dość sporych fragmentach. Jego obecna forma świadczy, że był jedną z ważniejszych warowni tego regionu. Następna część trasy wiodła przez Poraj, Myszków oraz Żarki i nie do końca była zgodna z pierwotnymi założeniami. Jadnak, jak się później okazało, kłopoty z nawigacją wyszły turystom na dobre, gdyż dzięki życzliwości i zainteresowaniu sprzedawcy handlującego pamiątkami odnaleźli przepiękną ścieżkę rowerową. Wiodąca wśród pól i lasów asfaltowa dróżka doprowadziła jadących do podnóża zamku w Mirowie, a potem w Bobolicach. Obydwie budowle robią duże wrażenie zdradzając ich niemałe znaczenie, zarówno historyczne jak i architektoniczne. Pierwszy dzień zakończył szybki powrót do Mirowa, gdzie w gospodarstwie agroturystycznym przyszedł czas na zasłużony odpoczynek.

Trasa: Częstochowa - Kusięta - Olsztyn - Biskupice - Choroń - Poraj - Żarki Letnisko - Żarki - Mirów - Bobolice - Mirów
Dystans: 70,50 km
Czas jazdy: 3 godziny 52 minuty
Prędkość średnia: 18,14 km/h
Maksymalna prędkość: 43 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 504 m
Maksymalna wysokość npm: 375 m
Średnie nachylenie pod górę: 3%
Nachylenie maksymalne pod górę: 14%
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 406 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2%
Spadek maksymalny: 12 %


 

Dzień drugi - 2 lipca


Drugi dzień rowerowej wędrówki po Jurze Krakowsko - Częstochowskiej rozpoczęła stroma wspinaczka w stronę Zawiercia, bo pierwszym punktem turystycznego programu był zamek "Ogrodzieniec" w miejscowości Podzamcze. Ruiny tego zamku należą do największych i najbardziej malowniczo położonych wśród ostańców najwyższego wzniesienia Wyżyny Krakowsko - Częstochowskiej. Został częściowo odrestaurowany i udostępniony turystom, organizowane są tu różne imprezy turystyczne, turnieje rycerskie i wieczory muzyczne. Dający się we znaki coraz większy upał zachęcił czarnkowskich cyklistów do odpoczynku w cieniu budowli przy smacznych włoskich lodach. Kolejna część trasy wiodła przez miejscowość Klucze, w niedalekiej odległości od Pustyni Błędowskiej, do następnej perełki zbudowanej na jurajskich skałach. W zamku Rabsztyn, bo o nim mowa, również prowadzone są prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne, dzięki czemu został częściowo oddany do zwiedzania. Dodatkowo bogata turystyczna infrastruktura skusiła rowerzystów swoimi zapachami, co stało się przyczyną dłuższej przerwy obiadowej. Od tego momentu droga stała się dość uciążliwa, bo rozpoczęły się strome i długie podjazdy, które trzeba było pokonywać w palącym słońcu i wysokiej temperaturze. Kolejnym problemem okazał się odcinek drogi krajowej numer 94, a dokładnie pędzący sznur samochodów, dla których rowerzyści nie są pełnoprawnymi użytkownikami szosy. Na szczęście fragment ten był krótki, więc dość szybko udało się skierować rowery w stronę zamku Pieskowa Skała. To jedna z najlepiej znanych i zachowanych budowli na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej, odrestaurowana w drugiej połowie XX wieku. Niestety dla obecnych turystów, a na szczęście dla przyszłych, zamek jest obecnie ponownie remontowany, więc jego zwiedzanie jest mocno ograniczone lub wręcz niemożliwe. Dlatego musiała wystarczyć pamiątkowa fotografia z oddali w towarzystwie "Maczugi Herkulesa". Dzień zakończyło krótkie poszukiwanie miejsca odpoczynku w miejscowości Ojców, co okazało się dużo łatwiejsze niż zakup podstawowych artykułów spożywczych.

Trasa: Mirów - Włodowice - Zawiercie - Ogrodzieniec - Klucze - Rabsztyn - Olkusz - Sułoszowa - Ojców
Dystans: 81 km
Czas "czystej" jazdy: 4 godziny 26 minut
Prędkość średnia: 18,15 km/h
Maksymalna prędkość: 52 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 880 m
Maksymalna wysokość npm: 411 m
Średnie nachylenie pod górę: 3%
Nachylenie maksymalne pod górę: 12%
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 895 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2%
Spadek maksymalny: 9 %


 

Dzień trzeci - 3 lipca


Zakręcony dzień! I nazwa ta wcale nie wzięła się od kręcenia rowerowymi pedałami. Wszystko za sprawą "polskich dróg". Ale od początku. Poranek nie zapowiadał żadnych niespodzianek i wszystko miało przebiegać zgodnie z wyznaczonym planem. Na początku, tuż po opuszczeniu Ojcowa, chwila zadumy przy kaplicy "Na wodzie", potem krótka wizyta na zamku w Ojcowie, a przed opuszczeniem "Szlaku Orlich Gniazd" pamiątkowa fotografia z "Bramą Krakowską" w tle. Ostatnia rowerowa wspinaczka brukowaną drogą w kierunku miejscowości Murownia i Jura Krakowsko - Częstochowska pozostała za plecami. Teraz przyszedł czas na "sprytne ominięcie" Krakowa, żeby dotrzeć do Tyńca. Sztuka ta okazała się stosunkowo łatwa i po kilkudziesięciu minutach mijając lotnisko "Balice" oraz toczące się roboty drogowe grupa dotarła do miejscowości Kryspinów. Tutaj pierwsza niespodzianka. Niektórzy napotkani mieszkańcy nie do końca potrafili wskazać miejsce przeprawy przez Wisłę mimo, iż ta znajduje się zaledwie kilka kilometrów od miejsca ich zamieszkania. Na szczęście kolejna osoba udzieliła dokładnych wskazówek i już po chwili czarnkowscy rowerzyści mogli podziwiać Wisłę płynącą kilkadziesiąt metrów pod ich stopami. Od zapory wodnej "Kościuszko", bo tak nazywa się to miejsce, prowadziła już prosta droga do Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Po krótkiej zadumie w tym niezwykłym miejscu przyszedł czas na ostatni etap tego dnia czyli dotarcie do Wieliczki. Pierwsze kilometry, do Skawiny, były bardzo proste, nie licząc kolejnych podjazdów i palącego słońca. Niestety od tej miejscowości zaczęły się "schody". Okazało się, że liczne lokalne asfaltowe drogi prowadzące w kierunku Wieliczki nie posiadają żadnych oznaczeń do jakich miejscowości biegną. Mimo niezłych map i całkiem przyzwoitej orientacji w terenie, sztuką wyjątkowo trudną było zlokalizowanie kolejnych skrzyżowań, rozstajów czy przecięcia dróg. Nawet mieszkańcy nie potrafili wskazać odpowiedniego kierunku jazdy, a zadawanie pytań i ciągłe zawracanie spowodowało, że odcinek 20 kilometrów został pokonany w 2,5 godziny! Nagrodą za te perturbacje była przypadkowo odnaleziona ścieżka rowerowa, która doprowadziła wprost do Kopalni Soli w Wieliczce, której zwiedzanie rozpocznie kolejny dzień tej rowerowej wędrówki.

Trasa: Ojców - Murownia - Wierzchowie - Zelków - Bolechowice - Zabierzów - Balice - Kryspinów - Piekary - Wisła - Tyniec - Skawina - Lusina - Golkowice - Grabówki - Wieliczka

Dystans: 72 km
Czas "czystej" jazdy: 4 godziny 26 minut
Prędkość średnia: 16,21 km/h
Maksymalna prędkość: 54 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 608 m
Maksymalna wysokość npm: 378 m
Średnie nachylenie pod górę: 3%
Nachylenie maksymalne pod górę: 9%
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 678 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 3%
Spadek maksymalny: 10 %


 

Dzień czwarty - 4 lipca


Czwarty dzień wyprawy rozpoczęło zwiedzanie kopalni soli w Wieliczce, która zawsze robi wrażenie, pomimo wcześniejszych pobytów. Widać w tym miejscu dbałość o turystę i jego komfort. Jest to niewątpliwie obiekt komercyjny i nastawiony na zysk, ale zostawione tam pieniądze są wykorzystywane w celu rozbudowy oferty turystycznej. Na czarnkowskich rowerzystach duże wrażenie zrobiła "Komora Warszawa", w której corocznie organizowane jest podsumowanie wyścigu kolarskiego "Tour de Pologne" oraz podziemna restauracja kusząca nie tylko zapachami i smakami, ale również ceną. Odwiedziny kopalni spowodowały, że trasa rowerowa rozpoczęła się tuż przed południem i była typową drogą dojazdową, bo przyszedł czas na opuszczenie Małopolski i obranie kierunku na województwo świętokrzyskie. Po raz pierwszy od początku wyjazdu droga stała się stosunkowo płaska i można było dość spokojnie pokonywać kolejne kilometry. Początkowo plan przewidywał dotarcie do Buska Zdroju, ale popołudniowy upał i dokuczliwe słońce zmusiło grupę z Czarnkowa do zakończenia tego dnia w miejscowości Kazimierza Wielka.

Trasa: Wieliczka - Niepołomice - Ispina - Szczurowa - Koszyce - Kazimierza Wielka
Dystans: 74 km
Czas "czystej" jazdy: 3 godziny 25 minut
Prędkość średnia: 21,65 km/h
Maksymalna prędkość: 47 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 260 m
Maksymalna wysokość npm: 269 m
Średnie nachylenie pod górę: 2 %
Nachylenie maksymalne pod górę: 7 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 295 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2 %
Spadek maksymalny: 6 %


 

Dzień piąty - 5 lipca


Niedzielna wędrówka, podobnie jak sobotnia, miała charakter trasy dojazdowej. Program tego dnia nie zakładał wielu atrakcji turystycznych, więc można było się skupić na pokonywaniu kolejnych kilometrów, by dotrzeć w pobliże Wyżyny Sandomierskiej i Gór Świętokrzyskich. Podobnie jak w całym kraju temperatura i słońce nie sprzyjały wysiłkowi fizycznemu. Niezbędne były częste przerwy, żeby uzupełnić zapasy wody zarówno w organizmie jak i w sakwach. Jednak niewątpliwym "przebojem" tego dnia były czereśnie. Okazało się, że przynajmniej przez połowę trasy, tuż przy drodze, można było kupić te owoce. Po długich oporach i wahaniach zakup został dokonany, a konsumpcja była natychmiastowa. Były obawy o pewne skutki uboczne, ale okazało się że nawet nadwątlone wysiłkiem organizmy dobrze poradziły sobie z dużą ilością tych owoców. Dodać również należy, że były wyjątkowo smaczne i zupełnie świeże. Zanim zarządzony został dłuższy odpoczynek w Połańcu, czarnkowska grupa przez chwilę zagościła w Pacanowie. A wiadomo co się tam robi! Natomiast Połaniec, to urokliwe miasteczko, z rynkiem podobnym do czarnkowskiego i bardzo fachową i sympatyczną panią pracującą w informacji turystycznej, co nie zawsze idzie w parze. A jeszcze rzadziej się zdarza! Po opuszczeniu tego miasta nowym mostem nad Wisłą przekroczona została granica województwa podkarpackiego, bo głównym celem tego dnia był Baranów Sandomierski do którego turyści z Czarnkowa dotarli późnym popołudniem.
I na koniec jeszcze jedna uwaga. Ponownie zdarzyły się kłopoty z nawigacją i urwaną drogą, ale jak się okazuje ma to czasami swoje dobre strony, bo można zafundować sobie niezamierzony skrót i całkiem przyjemną trasę.

Trasa: Kazimierza Wielka - Wiślica - Busko Zdrój - Stopnica - Pacanów - Połaniec - Gawłuszowice - Wola Zdakowska - Zaduszniki - Przykop - Baranów Sandomierski
Dystans: 113 km
Czas "czystej" jazdy: 5 godziny 22 minut
Prędkość średnia: 21,10 km/h
Maksymalna prędkość: 47 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 549 m
Maksymalna wysokość npm: 300 m
Średnie nachylenie pod górę: 2%
Nachylenie maksymalne pod górę: 5 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 581 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2%
Spadek maksymalny: 4 %


 

Dzień szósty - 6 lipca


Poniedziałek zaczął się bardzo przyjemnie. Zarówno warunki noclegowe jak i miejsce pozwoliły na spożycie śniadania na tarasie przy pięknej, słonecznej pogodzie. Potem kolejna przyjemność - zwiedzanie zamku w Baranowie Sandomierskim w bardzo kameralnym gronie, co zapewne było nagrodą za wczesną pobudkę. Miejsce to, zwane "małym Wawelem", dzięki determinacji wielu osób, a przede wszystkim instytucji państwowych, zostało przywrócone turystom i koniecznie trzeba tam przy okazji zajrzeć. Potem przyszedł czas na pierwszy odcinek rowerowego poznawania Wyżyny Sandomierskiej, który rozpoczął się od przeprawy promowej na Wiśle oraz wizyty w Koprzywnicy. Tam uwagę przykuwa pocysterski klasztor. Do dziś jego olbrzymia budowla i monumentalna sylwetka sprawiają ogromne wrażenie świadczące o jego minionej wielkości i znaczeniu. Droga od Koprzywnicy do Klimontowa upływa na pedałowaniu wśród wszelakich pól uprawnych i sadów, pełno tam wiśni, czereśni i jabłek. Na polach dojrzewają pomidory, kapusta, marchew, kalafior, szczypiorek, ziemniaki. To chyba jedna z najprzyjemniejszych dróg - kolorowa, pachnąca i płaska. W Klimontowie obowiązkowe uzupełnienie płynów i rzut oka na kościół zakonny pod wezwaniem świętego Józefa. Od tej miejscowości zaczyna się delikatna, ale ciągła wspinaczka prze kolejne 30 kilometrów prowadząca do podnóża Gór Świętokrzyskich. W połowie tego odcinka kolejna turystyczna perełka - zamek "Krzyżtopór" w miejscowości Ujazd. Mimo, iż obiekt ten lata świetności ma dawno za sobą to do dziś swoją potężną sylwetką sprawia gigantyczne wrażenie. Ostatni odcinek poniedziałkowej wędrówki to dojazd do miejscowości Łagów, gdzie przyjemność sprawiła, pewnie nie tylko cyklistom z Czarnkowa, kurtyna wodna oraz szybko znalezione miejsce noclegowe.

Trasa: Baranów Sandomierski - Świniary - Koprzywnica - Klimontów - Iwaniska - Sadków - Łagów
Dystans: 72 km
Czas "czystej" jazdy: 4 godziny 2 minut
Prędkość średnia: 17,80 km/h
Maksymalna prędkość: 45 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 500 m
Maksymalna wysokość npm: 393 m
Średnie nachylenie pod górę: 3 %
Nachylenie maksymalne pod górę: 11 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 369 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2 %
Spadek maksymalny: 6 %


 

Dzień siódmy - 7 lipca


Poprzedni poranek ze śniadaniem na tarasie na tyle przypadł rajdowiczom do gustu, że po raz drugi dzień rozpoczął się właśnie posiłkiem na świeżym powietrzu. Dodatkową atrakcją była obecność kota, wiewiórki oraz kubek koziego mleka sprezentowany przez sympatycznego właściciela gospodarstwa agroturystycznego. Po spakowaniu rzeczy i niezbędnym przygotowaniu rowerów został obrany pierwszy tego dnia cel podróży, a mianowicie Łysa Góra. To właśnie na Łyścu stoi monumentalny kościół Trójcy Świętej i Podwyższenia Krzyża Świętego, potężna wieża telewizyjna oraz platforma widokowa na gołoborza. Zanim jednak czarnkowscy cykliści zobaczyli te wszystkie atrakcje musieli pokonać kilka kilometrów wspinaczki, której nachylenie dochodziło niekiedy do 8 %. Ale dzięki temu droga powrotna była przyjemniejsza, bo zjazd trwał zaledwie kilka chwil i można się było ochłodzić w cieniu Puszczy Jodłowej. Po dłuższej przerwie, którą można nazwać obiadową, rozpoczęła się kolejna wspinaczka. Dość mozolnie i z niemałym trudem przez Bieliny i Porąbki grupa dotarła do miejscowości Święta Katarzyna znanej z zespołu klasztornego i kościoła, którym opiekują się siostry bernardynki. Od tego momentu trasa wyjazdu ostro skręciła na zachód, w stronę Kielc i Częstochowy, co oznacza powoli kończącą się wyprawę. Ten dzień dopełniła droga prowadząca do Nowin pod Kielcami, gdzie w "Hoteliku Retro" przyszedł czas na odpoczynek po kolejnym dniu pedałowania w upale powyżej 30 stopni C.

Trasa: Łagów - Nowa Słupia - Huta Szklana - Łysa Góra - Bieliny - Porąbki - Święta Katarzyna - Górno - Daleszyce - Niestachów - Suków - Dyminy - Nowiny
Dystans: 86 km
Czas "czystej" jazdy: 4 godziny 51 minut
Prędkość średnia: 17,70 km/h
Maksymalna prędkość: 48 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 926 m
Maksymalna wysokość npm: 595 m
Średnie nachylenie pod górę: 2 %
Nachylenie maksymalne pod górę: 8 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 924 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2 %
Spadek maksymalny: 7 %


 

Dzień ósmy - 8 lipca


Po raz pierwszy od początku wyjazdu poranek nie witał słońcem, ale chmurami i lekkimi opadami deszczu. Rześkie powietrze zachęcało do pokonywania kolejnych rowerowych kilometrów, tym bardziej, że atrakcją na początek dnia miała być wizyta w Jaskini Raj. "Miała być", bo niestety brak rezerwacji wynikający z niemożliwości dokładnego określenia dnia przyjazdu nie pozwolił na zobaczenie tego niezwykle interesującego miejsca. Niewielką pociechą była wizyta w Centrum Neandertalczyka, którego główną atrakcją jest postać mamuta odwzorowana w skali 1:1. Na szczęście kolejny obiekt turystyczny wynagrodził poranną gorycz. Zamek Królewski w Chęcinach powstał na przełomie XIII i XIV wieku, a w latach 2013-2015 przeprowadzono prace rewitalizacyjne, które pozwoliły udostępnić obiekt turystom. Dziś stanowi niezwykle atrakcyjne miejsce dodatkowo rozbudowane o niezbędną infrastrukturę turystyczną. Od tego momentu zaczął się końcowy etap wycieczki. Przez Małogoszcz i Krasocin grupa dotarła do miejscowości Włoszczowa, w której dość spontanicznie została zaproszona, przez starszą panią, do restauracji "Ósme niebo" na bardzo dobry, domowy obiad. Razem z opuszczeniem tego miasta nad głowami pojawiły się chmury i deszcz, które towarzyszyły cyklistom aż do miejsca odpoczynku, czyli Koniecpola.

Trasa: Nowiny - Jaskina Raj - Chęciny - Małogoszcz - Bukowa - Krasocin - Włoszczowa - Koniecpol
Dystans: 84 km
Czas "czystej" jazdy: 4 godziny 17 minut
Prędkość średnia: 19,50 km/h
Maksymalna prędkość: 44 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 398 m
Maksymalna wysokość npm: 435 m
Średnie nachylenie pod górę: 2 %
Nachylenie maksymalne pod górę: 18 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 431 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2 %
Spadek maksymalny: 11 %


 

Dzień dziewiąty - 9 lipca


Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Dzisiejsza trasa do Częstochowy była ostatnim etapem wędrówki po Jurze Krakowsko - Częstochowskiej i Górach Świętokrzyskich. Tym samym została zamknięta rowerowa pętla, która rozpoczęła się 1 lipca właśnie w Częstochowie. Plan tego wyjazdu nieprzypadkowo został tak przygotowany, żeby właśnie ostatniego dnia dotrzeć do tej miejscowości wcześniej. Wszystko po to, by znaleźć czas nie tylko na turystyczne emocje, ale również skupienie duchowe i religijne wzruszenie. Zanim jednak przyszedł czas na wędrówkę po Jasnej Górze trzeba było pokonać ponad 50 - kilometrowy odcinek z Koniecpola. Podróż trwała drogą wojewódzką numer 786, przy której znajduje się wieś Święta Anna znana z sanktuarium Świętej Anny i klasztoru Mniszek Zakonu Kaznodziejskiego, czyli dominikanek. Cały obiekt stanowi ciekawy zabytek sakralny i jest pełen wyjątkowego uroku i artystycznego piękna. Niewątpliwie warto zobaczyć ten zespół architektoniczny, bo jest miejscem wyjątkowym i niezwykłym. Końcowe kilometry to już przedmieścia Częstochowy i ostatnie widoki z rowerowego siodełka najpierw na mniej znaną katedrę częstochowską, a potem już na Jasną Górę.

Trasa: Koniecpol - Święta Anna - Mstów - Częstochowa
Dystans: 51 km
Czas "czystej" jazdy: 2 godziny 41 minut
Prędkość średnia: 19 km/h
Maksymalna prędkość: 44 km/h
Przewyższenia w górę /podjazdy/: 240 m
Maksymalna wysokość npm: 361 m
Średnie nachylenie pod górę: 2 %
Nachylenie maksymalne pod górę: 6 %
Spadek wysokości w dół /zjazdy/: 215 m
Średnie spadek nachylenia /zjazdy/: 2 %
Spadek maksymalny: 7 %

Galeria zdjęć

wr0107201501 wr0107201502 wr0107201503 wr0107201504 wr0107201505 wr0107201506 wr0107201507 wr0107201508 wr0107201509 wr0107201510 wr0107201511 wr0107201512 wr0107201513 wr0107201514 wr0107201515 wr0107201516 wr0107201517 wr0107201518 wr0107201519 wr0107201520 wr0107201521 wr0107201522 wr0107201523 wr0107201524 wr0107201525 wr0107201526 wr0107201527 wr0107201528 wr0107201529 wr0107201530 wr0107201531 wr0107201532 wr0107201533 wr0107201534 wr0107201535 wr0107201536 wr0107201537 wr0107201538 wr0107201539 wr0107201540 wr0107201541 wr0107201542 wr0107201543 wr0107201544 wr0107201545 wr0107201546 wr0107201547 wr0107201548 wr0107201549 wr0107201550 wr0107201551 wr0107201552 wr0107201553 wr0107201554 wr0107201555 wr0107201556 wr0107201557 wr0107201558 wr0107201559 wr0107201560 wr0107201561 wr0107201562 wr0107201563 wr0107201564 wr0107201565 wr0107201566 wr0107201567 wr0107201568 wr0107201569 wr0107201570 wr0107201571 wr0107201572 wr0107201573 wr0107201574 wr0107201575 wr0107201576 wr0107201577 wr0107201578 wr0107201579 wr0107201580 wr0107201581 wr0107201582 wr0107201583 wr0107201584 wr0107201585 wr0107201586 wr0107201587 wr0107201588 wr0107201589 wr0107201590 wr0107201591 wr0107201592 wr0107201593 wr0107201594 wr0107201595 wr0107201596 wr0107201597 wr0107201598 wr0107201599 wr01072015101 wr01072015102 wr01072015103 wr01072015104 wr01072015105 wr01072015106 wr01072015107 wr01072015108 wr01072015109 wr01072015110 wr01072015111 wr01072015112 wr01072015113 wr01072015114 wr01072015115 wr01072015116 wr01072015117 wr01072015118 wr01072015119 wr01072015120 wr01072015121 wr01072015122 wr01072015123 wr01072015124 wr01072015125 wr01072015126 wr01072015127 wr01072015128 wr01072015129 wr01072015130 wr01072015131 wr01072015132 wr01072015133 wr01072015134 wr01072015135 wr01072015136 wr01072015137 wr01072015138 wr01072015139 wr01072015140 wr01072015141 wr01072015142 wr01072015143 wr01072015144 wr01072015145 wr01072015146 wr01072015147 wr01072015148 wr01072015149 wr01072015150 wr01072015151 wr01072015152 wr01072015153 wr01072015154 wr01072015155 wr01072015156 wr01072015157 wr01072015158 wr01072015159 wr01072015160 wr01072015161 wr01072015162 wr01072015163 wr01072015164 wr01072015165 wr01072015166 wr01072015167 wr01072015168 wr01072015169 wr01072015170 wr01072015171 wr01072015172 wr01072015173 wr01072015174 wr01072015175 wr01072015176 wr01072015177 wr01072015178 wr01072015179 wr01072015180 wr01072015181 wr01072015182 wr01072015183 wr01072015184 wr01072015185 wr01072015186 wr01072015187 wr01072015188 wr01072015189 wr01072015190 wr01072015191 wr01072015192 wr01072015193 wr01072015194 wr01072015195 wr01072015196 wr01072015197 wr01072015198 wr01072015199 wr01072015200 wr01072015201 wr01072015202 wr01072015203 wr01072015204 wr01072015205 wr01072015206
powrót do kategorii
Poprzedni Następny
Spodobała Ci się informacja? Zostaw nam swoją opinię
- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!
Twoja ocena
Ocena (0/5)

Pozostałe
aktualności