X Rodzinne Rodzinne Rajdy Rowerowe 'Soboty na dwóch kółkach' - etap VI 2012

8 września
W drugą sobotę września ruszyła jesienna edycja czarnkowskich Rodzinnych Rajdów Rowerowych. Jak zwykle, podczas pierwszego powakacyjnego spotkania, turyści podzielili się na dwie grupy. Pierwsza na szlak udała się rowerami, druga natomiast wzięła udział w spływie kajakowym.
Obie grupy spotkały się o godz. 9.00 przed Czarnkowskim Domem Kultury. Kajakarze jako pierwsi odjechali autobusem w stronę miejscowości Jaracz, położonej pomiędzy Rogoźnem i Obornikami, gdzie wyznaczono start spływu. W przeciwieństwie do chłodnego i deszczowego piątku, sobota okazała się słoneczna i stosunkowo ciepła. Wodniaków jednak tego dnia prześladował pech. Po dojeździe na miejsce okazało się, że pomimo wcześniejszych konkretnych ustaleń, organizator nie zabezpieczył wystarczającej ilości kajaków. Tym sposobem 6 spośród 18 jednostek zwodowano z blisko godzinnym opóźnieniem. Jednak logistyczne niedociągnięcia szybko zrekompensował urok rzecznej podróży. Turyści spływ rozpoczęli kilkusetmetrowym odcinkiem rzeki Flinty, po czym wpłynęli na Wełnę. Kręte i zmienne szerokością koryto, nieregularne brzegi oraz przeszkody w postaci zatopionych pni i zwisających gałęzi nie pozwalały na pozostawienie kajaków wyłącznie nurtowi, wymuszając energiczną pracę wiosłami. Niestety ciążące nad wodniakami fatum odezwało się po raz kolejny. W końcowej części rzeki, wartki, niemal górski prąd, zepchną 6 kajaków na zalegające w wodzie pnie, co skończyło się wywrotką i kąpielą w chłodnej wodzie. Niestety przygoda ta nie ominęła też fotografa, stąd relacja zdjęciowa urywa się przed końcem spływu. A ten, po 5 godzinach, miał miejsce w Obronikach, dokąd dopłynąć należało krótkim fragmentem Warty. Oczywiście było ognisko, z którego wyjątkowo cieszyli się topielcy, posiłek oraz nagrody z worka szczęścia w całości sfinansowane przez sklep Komputronik.
Niespodzianek natomiast uniknęli rowerzyści. Po odjeździe kajakarzy, grupa rowerowa złożona z 23 osób, wyruszyła w stronę Śmieszkowa i przez Prusinowo, Sławno, Kamionkę oraz Młynkowo dotarła na półmetek w Połajewie. Tam, dzięki uprzejmości jednego z rowerzystów, urządzono postój z posiłkiem w postaci kiełbasek z grilla i oczywiście losowaniem nagród z worka szczęścia, także od Komputronika. Po krótkiej biesiadzie cykliści powrócili do Czarnkowa notując na licznikach 48 km.
Marcin Małecki

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!