XXIII Rodzinne Rajdy Rowerowe "Soboty na dwóch kólkach" - etap VII 2025

Siódmy etap Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach", organizowanych przez Rowerową Sekcję Turystyczną w Czarnkowie, nie był frekwencyjnym rekordem, ale większość nieobecnych została usprawiedliwiona. W ostatnią sobotę września wielu rowerzystów skorzystało z zaproszenia na ślub i wesele sekcyjnego kolegi, wielu też wzięło udział w atrakcjach przygotowanych przez Czarnkowsko - Trzcianecką Lokalną Grupę Działania w ramach wydarzenia "Najlepsze jest to, co noteckie". Pomimo to na stracie przed Czarnkowskim Domem Kultury stanęły 23 osoby, które przy doskonałej pogodzie postanowiły się zintegrować, zadbać o kondycję i zdobyć trochę wiedzy.
Powakacyjne wyjazdy są zwykle dłuższe i ten atrybut organizatorzy biorą pod uwagę podczas planowania przebiegu tras. Pierwszy niezmiennie połączony jest ze spływem kajakowym, natomiast kolejne prowadzą do ciekawych miejsc lub ludzi poza najbliższą okolicą. Wcześniej kajakarze spłynęli Piławą z Nadarzyc do Zdbic, a rowerzyści zameldowali się w Krosinie, teraz grupa udała się do Walkowic, by dowiedzieć się "Jak działa kopalnia?". Trasa wiodła ulicami, polnymi drogami i leśnymi duktami. Póki co polska jesień jeszcze nie jest złota, ale jej dary można było dostrzec w lasach i sadach. Peleton z Czarnkowa ruszył w stronę Romanowa Dolnego, by tuż przed wsią kręcić w las. Następnie, wykorzystując fragment ścieżki przyrodniczo - edukacyjnej Nadleśnictwa Sarbia, dotarł do Kruszewa, a stamtąd przez Romanowo Górne do Walkowic, gdzie zorganizowano aż dwa postoje. Pierwszy zlokalizowany został na ternie firmy Viabud, która zajmuje się głównie budową dróg i obiektów użyteczności publicznej, ale prowadzi również wydobycie i sortowanie kruszyw. Cyklistów przyjął prezes spółki Jacek Gruszkiewicz, który opowiedział o funkcjonowaniu potocznie zwanej "żwirowni". Mniej było technologii, więcej historii, ale wyrobisko w postaci olbrzymiej "piaskownicy" robiło wrażenie. Po spotkaniu rowerzyści przejechali na boisko wiejskie, gdzie czekał już posiłek złożony z gęstego bigosu, bułki i napoju, który wraz z nagrodami do "worka szczęścia" w postaci saszetki, kompletu oświetlenia, plecaka i torebki podsiodłowej ufundowała połajewska Karczma Gę gę gę znana z Kuchennych Rewolucji. Warto dodać, że osobiście potrawę nakładał i upominki wręczał właściciel Jakub Wicher. Postój zakończyła wspólna fotografia, po której rowerzyści przez oba Romanowa powrócili do Czarnkowa pokonując 42 kilometry.
Marcin Małecki

- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!