XIII Rodzinne Rodzinne Rajdy Rowerowe 'Soboty na dwóch kółkach' - etap II 2015

25 kwietnia
Podczas drugiego etapu czarnkowskich Rodzinnych Rajdów Rowerowych "Soboty na dwóch kółkach" turyści mogli rozkoszować się prawdziwie wiosenną aurą. Rzadkie chmury nie przesłaniały słońca, temperatura w cieniu przekroczyła dwudziestą piątą kreskę, a o urokach tej pory roku na każdym kilometrze przypominała przyroda.
Organizatorzy, członkowie Rowerowej Sekcji Turystycznej w Czarnkowie, starali się tak dobrać trasę przejazdu, aby uniknąć nieutwardzonych dróg, które ze względu na grząski piasek, po długotrwałym braku opadów, stały się nieprzejezdne. Oczywiście dla uatrakcyjnienia wyjazdu taki fragment musiał się pojawić, ale był krótki i dla równowagi wiodący niewykorzystanym dotychczas, ciekawym szlakiem.
Grupa 88 osób, z liczną reprezentacją Trzcianki, wyruszyła spod Czarnkowskiego Domu Kultury, by najpierw leśnym duktem dotrzeć do Śmieszkowa, a później szosą do Prusinowa. Na tym odcinku rowerzystom towarzyszyła intensywna zieleń młodych liści i zbóż, choć urokiem ustępowała alei wiśniowej prowadzącej w dalszej części do Sławienka. Drzewa obsypane białymi kwiatami, przy głośnym bzyczeniu zapylających owadów, sprawiały wyjątkowe wrażenie. Swój tradycyjny urok zachowało lubaskie jezioro, którego całą długość rowerzyści pokonali wzdłuż brzegu, by dotrzeć na półmetek. A ten zlokalizowano na terenie gościnnego ośrodka szkoleniowo - rekreacyjnego "Portus" w Lubaszu. Gospodarze ugościli turystów nie tylko tradycyjną kiełbasą, pieczywem i chłodnymi napojami, ale również rogalami, ciastem drożdżowym oraz kawą i herbatą. Ufundowali też nagrody do "worka szczęścia", wśród których znalazł się kask rowerowy, kuferek na bagażnik i zestaw oświetlania rowerowego. Piknik nad jeziorem, po posiłku, losowaniu nagród i podbiciu książeczek, zakończyła wspólna fotografia na pomoście. W drodze powrotnej peleton skierował się w stronę Goraju, ale tuż przed miejscowością skręcił w leśny dukt. Piaszczysty fragment pod górkę, przez który w kurzu trzeba było przeprowadzić rowery, był zdecydowanie najtrudniejszy, ale widok gęstego, liściastego lasu niwelował wszelkie niedogodności. Na szczycie rowerzyści wjechali na polną drogę i w towarzystwie wierzb o kulistych koronach dotarli do Dębego, a stamtąd osiedlem domów jednorodzinnych do Czarnkowa. Dystans sobotniego rajdu wyniósł 22 kilometry.
Marcin Małecki


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!